Premiera książki “Projekt zmiana” tuż, tuż!

Już za moment oddam w Twoje ręce moja książkę – warsztatownik “Projekt zmiana – od frustracji do satysfakcji z pracy w szkole” – pisany z myślą o tym, by pomóc Ci w codziennej pracy.

O czym mówi ta książka?

  • Nauczycielom podpowiada, że mają decydujący wpływ na to, jak pracują z uczniami, i wskazuje drogi rozwoju warsztatu edukacyjnego.
  • Dyrektorom unaocznia, że mają decydujący wpływ na budowanie kultury pracy szkoły, i wskazuje sposoby na to.
  • Obu grupom sugeruje, że warto wykorzystać ten postcovidowy moment do refleksji, inwentaryzacji i zaplanowania dalszej drogi – stawiania na autorstwo, sprawczość, adaptację, oraz radzi, jak się do tego zabrać.
  • Rodzicom uzmysławia, że warto znać procesy zachodzące wewnątrz szkoły i poprzez współpracę włączać się w zmiany środowiska edukacyjnego.
Książkę można nabyć przedpremierowo tutaj: https://projektzmiana.com.pl/

Chcesz dowiedzieć się więcej na jej temat? Obejrzyj przedpremierowy webinar!

Oto nagranie przedpremierowego webinaru ksiązki "Projekt zmiana - od frustracji do satysfakcji z pracy w szkole" - obejrzyj, posłuchaj, sięgnij po ksiązkę!

Jak dobrze przygotować przejście uczniów do szkoły – podpowiedzi dla dyrektorów i nauczycieli

Przejście do szkoły – o tym, co ważne, ważniejsze i najważniejsze w pracy dyrektora szkoły i nauczyciela

Dyskusja na temat powrotu do szkoły rozpoczęła się na dobre – wiele osób pyta o celowość procesu, inni przypominają o tym, co ważne, gdy już się spotkamy z naszymi uczniami oraz innymi nauczycielami twarzą w twarz. Warto wykorzystać ten moment do wspólnej pracy z gronem i przygotowania do przejścia do szkoły. Podkreślam słowo przejście, bo przecież przejdziemy ze środowiska zdalnego do stacjonarnego. Nie wrócimy też do tego, co znamy z czasów przed pandemii, gdyż rzeczywistość jest inna, a i nasza społeczność po doświadczeniach zarazy jest zupełnie w innym miejscu. Kiedy myślę o procesie przechodzenia do pracy stacjonarnej, myślę o aklimatyzacji, czyli sytuacji, która wymaga od nas pewnego czasu, troski, nieulegania presji czasu czy zadań.

Podzielę się tym, co ważne dzisiaj w działaniach dyrektora – lidera zmiany. Dzisiaj, w sytuacji pandemii, ale także w sytuacjach, gdy powracamy do szkoły po dłuższej przerwie. Niezależnie od tego, kiedy wszyscy spotkamy się z naszymi uczniami w przestrzeni sal lekcyjnych, gimnastycznych, terenów zielonych i boisk, warto pomyśleć nad przygotowaniami i włączać kadrę pedagogiczną do wspólnej pracy.

Na początek bezpieczeństwo

Wypracowanie nowych zasad pracy uwzględniających nie tylko model edukacji hybrydowej (jeśli nas dotyczy), ale również funkcjonowania w szkole – korzystania z szatni, stołówki, sali gimnastycznej i innych miejsc wspólnych – to podstawa. Nie mniej istotne jest wdrażanie uczniów w trakcie edukacji zdalnej w temat bezpiecznego przejścia do szkoły. Oddanie im przestrzeni do podzielenia się obawami czy pytaniami (to oczywiście ważna rola wychowawcy klasy, o której napiszę nieco później. Dobrą praktyką jest przygotowanie wizualizacji zasad i umieszczenie ich w szkole w widocznych miejscach. Inne ważne kwestie to:

  • aktualizacja procedur, w tym zgłaszania przypadków COVID-19,
  • przygotowanie sal lekcyjnych,
  • przygotowanie środków higienicznych,
  • zaplanowanie przerw i dyżurów na dworze.

Liczą się –  przejrzysta informacja oraz konstruktywna komunikacja

Dobry sposób informowania to taki, który jest przejrzysty i zrozumiały dla odbiorcy. Warto pomyśleć o tym, by przebiegała na kilku płaszczyznach. Kluczem są dobrze poinformowani nauczyciele, szczególnie wychowawcy, którzy są w kontakcie z rodzicami. Warto zaplanować spotkania online z rodzicami, jak również zamieścić informacje na stronie internetowej szkoły. Powinny być one dostępne dla każdego. Co więcej, komunikujmy przejście do szkoły w konstruktywny sposób. Unikajmy określeń dotyczących nadrabiania, nadganiania, uzupełniania braków. Pytajmy naszych uczniów:

  • Czego nauczyli się w pandemii?
  • Jakie doświadczenia były dla nich ważne?
  • Za czym tęsknili?
  • Jak chcieliby, by wyglądał ich pierwszy dzień w szkole?

Co warto zdiagnozować?

Temat nieobecnych na lekcjach zdalnych uczniów powraca w rozmowach z nauczycielami. Jeśli zdiagnozowaliśmy (co jest konieczne) tych, z  którymi utraciliśmy kontakt, warto wspólnie z innymi nauczycielami pomyśleć, co z tą wiedzą zrobić – jak dotrzeć do dzieci i ich rodziców, jakim wsparciem ich objąć.

Kolejne ważne wyzwania dotyczą zidentyfikowania wyzwań i obaw, z którymi mierzą się nauczyciele i uczniowie. Rozmowy we własnym gronie, anonimowe ankiety (krótkie! zawierające otwarte pytania) – to dwa wybrane sposoby, by tę wiedzę pozyskać.

Warto również w nauczycielskim gronie porozmawiać o tym, co straciliśmy w wyniku pandemii – jakie wydarzenia, ważne inicjatywy i pomyśleć, czy i jak chcielibyśmy je przywrócić.

Przywracanie relacji, budowanie wsparcia

Dzięki relacjom i przestrzeni do współpracy możemy wspólnie z naszym gronem zadbać o system wsparcia – budowany na miarę naszych potrzeb.

Dla nas samych – nauczycieli:

  • przygotowanie (jeśli to możliwe) pomocy specjalistycznej (w Gdyni Urząd Miasta zorganizował pomoc psychologiczną dla wszystkich chętnych nauczycieli),
  • zaplanowanie reintegracji grona pedagogicznego,
  • włączenie w proces przygotowania zasad pracy grona oraz z uczniami (po przejściu do szkoły),
  • przypomnienie procedur i sposobów reagowania w sytuacjach kryzysowych,
  • ustalenie dyżuru dyrektora i wicedyrektorów dla nauczycieli,
  • wypracowanie form pomocy uczniom nieobecnym na zdalnych lekcjach.

Dla tych z nas, którzy są wychowawcami:

  • wspólne wypracowanie planów pracy wychowawczej, pomysłów na zajęcia reintegracyjne,
  • przygotowanie materiałów do pracy z uczniami – przygotowujących ich  do przejścia do szkoły,
  • zaplanowanie pierwszego tygodnia po powrocie na reintegrację i ustalanie/wypracowywanie zasad z uczniami,
  • przygotowanie modelu szkolnej superwizji dla wychowawców we współpracy z pedagogiem i psychologiem (przestrzeni do spotkań i porozmawiania o wyzwaniach oraz sposobach rozwiązywania ich).

Dla uczniów:

  • praca nad przygotowaniem uczniów do przejścia do szkoły (na godzinach wychowawczych – wysłuchanie, zachęcenie do dzielenia się pozytywnymi doświadczeniami, wypracowywanie na nowo zasad wspólnej pracy),
  • ustalenie jasnych zasad udzielania pomocy uczniom, poinformowanie ich o tym,
  • reintegracja zespołów klasowych po powrocie,
  • praca na mocnych stronach (Czego się nauczyłeś? Co nowego potrafisz? zamiast Nie umiesz tego. Trzeba to nadrobić). 
  • monitorowanie zachowań uczniów i udzielanie im potrzebnej pomocy.

Dla rodziców:

  • przygotowanie materiałów informacyjnych dla rodziców – jak przygotować dziecko do przejścia do szkoły,
  • zebrania lub konsultacje z rodzicami – wdrożenie do nowych zasad, pomoc w przygotowaniu dzieci do aklimatyzacji po powrocie,
  • wprowadzenie dyżuru psychologa i pedagoga szkolnego (jeśli to możliwe),
  • ustalenie ścieżki kontaktu z wychowawcą i ze szkołą.

Jaka edukacja?

W wielu szkołach nauczyciele w ramach pracy zespołów przedmiotowych przygotowują pomysły do dalszej pracy, tuż po reintegracji. Wśród pomysłów pojawiają się przede wszystkim te mówiące o jednym standardzie pracy – rezygnacji z ocen w pierwszych tygodniach, dawaniu ocen chętnym, korzystaniu z informacji zwrotnej. W procesie przygotowań ważna jest dyskusja o tym, jak pracować, jakie treści z podstawy programowej wybrać. Kluczowe wydaje się odnoszenie się do  pasji uczniów, ich zainteresowań, a także wykorzystanie metod angażujących uczniów, jak również tych aspektów wykorzystania technologii w procesach edukacyjnych, które sprawdziły się w edukacji zdalnej. Co więcej, warto zaplanować lekcje pod chmurką, w terenie.

Jak organizować pracę z gronem pedagogicznym?

W ostatnich tygodniach pracuję z dyrektorami i radami pedagogicznymi, wypracowując między innymi rekomendacje do dalszej wspólnej pracy. Tym, co ważne, jest przede wszystkim rozwijanie kultury pracy w zespołach roboczych, odchodzenie od usztywnionych posiedzeń rady pedagogicznej (te – koniecznie krótkie, a ich program znany uczestnikom wcześniej, powinien dawać przestrzeń do podzielenia się tym, co się w grupach roboczych dzieje, a także do wyznaczenia kierunków dalszych działań). Co więcej, czas powracania do stacjonarnej pracy powinien służyć dalszej inwentaryzacji działań, odchudzaniu biurokracji i tworzeniu przestrzeni do współpracy.

Jak przygotować społeczność szkolną do przejścia do szkoły? O co zadbać? Na co zwrócić uwagę? Oto zbiór praktycznych podpowiedzi dla dyrektorów i nauczycieli. Przydadzą się w lepszym przygotowaniu do powrotu do szkoły.

O filozofii pracy nauczyciela nie tylko w czasach pandemii

Pierwsze tygodnie pracy z uczniami w „nowej” rzeczywistości przysłaniają nie tylko kwestie bezpieczeństwa (zdarza się oczywiście, że wybrana klasa lub szkoła przechodzi na zdalny tryb uczenia). W wielu placówkach rozpoczął się wyścig z czasem, w znaczeniu nadrabiania zaległości i wystawiania ocen na zapas, na wypadek gdyby jutro trzeba było uczyć na odległość. Nie ma wątpliwości – sytuacja pandemii oznacza działanie w modelu kryzysowym, nieprzewidywalnym, naznaczonym lękiem przed nieznanym. Od nas jednak zależy, jak moment zmiany wykorzystamy, ustalając priorytety, rewidując metody pracy, a przede wszystkim definiując filozofię pracy od nowa.

Tak, jak wspomniałam wcześniej, działamy w sytuacji kryzysu, mierząc się z nowymi ograniczeniami i wyzwaniami. Faktem jednak jest, że możemy także wdrażać nowe rozwiązania. Zanim jednak określimy, co chcemy praktykować w swojej pracy z uczniami, warto zacząć od tego, jakie wartości są w tych działaniach najważniejsze i dlaczego.

Dbałość o dobrostan (dobre samopoczucie) – będzie oznaczała, że dowiesz się, „gdzie są” Twoi uczniowie (Jak się czują? Z czym się mierzą?), a Twój plan pracy będzie dostosowany do „nowej sytuacji”, a nie taki, jak przed pandemią. Nie przygnieciesz ich nieskończoną liczbą kartkówek i testów, a zadbasz o włączenie do procesu edukacyjnego.

Angażowanie uczniów – od przestrzeni do zadawania pytań (przez młodych ludzi, a nie Ciebie) poprzez pracę w parach po realizację projektu (na przykład badawczego lub społecznego) – możliwości masz bardzo dużo, w zależności od Twojej otwartości. Warto spróbować, uczenie się przez dociekanie, doświadczanie i współpracę wpływa na rozwój kompetencji uczniów, a to one są dzisiaj kluczowe.

Dobre relacje – konstruktywna informacja zwrotna, życzliwa atmosfera, otwarta postawa – to dzięki nim uczniowie mogą wzrastać, zdobywać wiedzę, nabywać umiejętności i rozwijać postawę otwartości czy zaciekawienia.

Oczywiście przykłady tego, co ważne w pracy z młodymi ludźmi, można mnożyć – otwartość, dialog, różnorodność, doświadczanie, uważność, itp. Postanowiłam opisać trzy wybrane, gdyż moim zdaniem wystarczająco obrazują to, co w myśleniu o filozofii pracy nauczyciela jest ważne. My, nauczyciele, naprawdę mamy ogromny wpływ na naszych uczniów – zarówno ten konstruktywny, jak i destrukcyjny. Wystarczy sięgnąć myślami wstecz i przypomnieć sobie własne doświadczenia. Oczywiście opisywana filozofia powinna być dla nas ważna ZAWSZE, nie tylko w czasach pandemii. Dzisiaj jednak szczególnie zachęcam do tego, by redefiniować swój szeroko rozumiany warsztat pracy, spoglądając na kontekst działania, możliwości, ograniczenia, wyzwania – właśnie w kontekście wartości. Nie neguję podstawy programowej, chcę jedynie pokazać, że prawdziwa wartość i moc edukacji tkwią w postawie nauczyciela, jego metodach pracy, odporności na presję (zewnętrzną i wewnętrzną). Zacznijmy od tego, na co mamy wpływ.  

Pierwsze tygodnie pracy z uczniami w „nowej” rzeczywistości przysłaniają nie tylko kwestie bezpieczeństwa (zdarza się oczywiście, że wybrana klasa lub szkoła przechodzi na zdalny tryb uczenia). W wielu placówkach rozpoczął … Continue reading O filozofii pracy nauczyciela nie tylko w czasach pandemii

Webinar z Witoldem Chudyszewiczem – o sprawach wychowawczych

Witold Chudyszewicz to nie tylko koordynator obszaru wychowawczego Pomorskiej Szkoły Ćwiczeń, to także mój najbliższy partner w zmianie kultury pracy szkoły w ostatnich sześciu latach – wicedyrektor, a od 16 grudnia 2019 p.o. dyrektora Microsoft Flagship School w Gdyni. Siła spokoju, Mistrz konstruktywnej informacji zwrotnej, znawca spraw wychowawczych.

Witold Chudyszewicz to nie tylko koordynator obszaru wychowawczego Pomorskiej Szkoły Ćwiczeń, to także mój najbliższy partner w zmianie kultury pracy szkoły w ostatnich sześciu latach - wicedyrektor, a od 16 … Continue reading Webinar z Witoldem Chudyszewiczem – o sprawach wychowawczych

Eduzmieniacze bez granic – techno granny Phuti z RPA

Phuti Ragophala – techno granny (technologiczna babcia) – jak sama siebie nazywa – to wulkan energii. Na co dzień mieszka w Republice Południej Afryki, a pracuje – dzięki nowym technologiom w zasadzie wszędzie.

Finalistka The Global Teacher Prize 2017 TOP 50, Microsoft Innovator Educator Expert oraz Skype Master Teacher w jednej osobie działa w środowisku w połowie wiejskim, dotkniętym ubóstwem, gdzie dzieci często są sierotami.  Nauczycielką jest od 34 lat, z czego 12 lat pełniła funkcję dyrektorki szkoły.

Jak sama mówi: „Dzięki emeryturze odeszłam od tradycyjnych lekcji do nauczania online po tym, jak dostrzegłam cyfrową przepaść pomiędzy rzeczywistością miasta i wsi. Postanowiłam, że mój dom będzie miejscem, gdzie dzieci z mojej społeczności przychodzą i zdobywają umiejętności cyfrowe. Jestem przecież bardzo kompetentna w zakresie uczenia z wykorzystaniem nowych technologii, w tym aplikacji”.  

Oktawia: Phuti, z jakimi wyzwaniami mierzą się nauczyciele w Republice Południowej Afryki?

Phuti: Wyzwań jest bardzo dużo. Począwszy od utraty pewności siebie przez nauczycieli spowodowanej brakiem bezpieczeństwa w szkołach, w tym przypadkami przemocy ze strony uczniów – poprzez nieustanne nieprzemyślane zmiany – po strach belfrów przed wykorzystaniem nowych technologii w edukacji.

Oktawia: Jakich rad udzieliłabyś innym nauczycielom?

Zmieńmy sposoby pracy, korzystajmy z nowych technologii, ponieważ pracujemy z cyfrowym pokoleniem młodych ludzi. W 2020 r. powinniśmy mieć jeszcze lepszy dostęp do narzędzi cyfrowych, które powinny wspomóc procesy edukacyjne.

Oktawia: Nad jakimi projektami obecnie pracujesz?

Phuti: Obecnie najwięcej czasu poświęcam na działanie jako Skype Master Teacher, dzięki czemu mam kontakt z uczniami i nauczycielami z całego świata. Uczę ekonomii,  zarządzania, nauk ścisłych i nowych technologii. Jestem propagatorką tworzenia klubów czytelniczych, które zainspirują młodych ludzi. Jestem także mówczynią motywacyjną –  głównym tematem moich wystąpień jest przywództwo edukacyjne na miarę XXI wieku.  Innym, ważnym dla mnie, motorem działania, jest uczenie członków mojej  społeczności ( w tym dzieci) zapewnienia sobie bezpieczeństwa żywnościowego poprzez zakładanie przydomowych ogrodów po to, by złagodzić ubóstwo. Do tej idei zmotywowała  mnie nie tylko walka z głodem, ale także to, jak dziewczyny i młode kobiety giną z rąk swoich mężów, a dokładniej – poprzez śmierć w płomieniach, gdy płoną stare opony. Zamiast czytać o takich smutnych historiach, postanowiłam działać. Wymyśliłam sposób na założenie ogrodów przydomowych przy użyciu starych opon – tak, by zmienić ten negatywny sposób ich wykorzystania w pozytywny. Chcę ukierunkować umysły dzieci w tę stronę, by opony służyły dobru, a nie zabijaniu ludzi.

Oktawia: Jakimi wartościami kierujesz się w swoim życiu?

Phuti: Empatia, szacunek, miłość i ludzie.

Oktawia: Dziękuję za rozmowę!

Phuti poznałam na konferencji Microsoft E2 w Singapurze. Nie miałyśmy okazji porozmawiać w tamtym czasie, bo liczba osób i zdarzeń naprawdę była porażająca. Dzięki Facebookowi i Twitterowi mogę śledzić poczynania tej niezwykle energetycznej, charyzmatycznej i zaangażowanej osoby, a dzisiaj dzielić się jej kilkoma edukacyjnymi refleksjami i inspiracjami.

fot. archiwum Phuti

 

Obejrzyj film!

Phuti Ragophala – techno granny (technologiczna babcia) – jak sama siebie nazywa – to wulkan energii. Na co dzień mieszka w Republice Południej Afryki, a pracuje – dzięki nowym technologiom … Continue reading Eduzmieniacze bez granic – techno granny Phuti z RPA

O zabójcach motywacji w edukacji

Motywacja jest ważna. Bez motywacji niewiele zdziałamy. “Co z tą motywacją” – pytamy. Motywacja, motywacji, motywacją… Odmieniamy to słowo przez przypadki, głowiąc się, jak o nią zadbać.  My – dyrektorzy, my nauczyciele.

Oto lista zabójców motywacji – opinie zebrane od kilkudziesięciu (80) czytelników mojego bloga – edukatorów, którzy podzielili się tym, co sprawia, że tracą chęć do działania.  Problemy uporządkowałam od tych najczęściej się pojawiających, po te najrzadziej wymieniane.

 

Przymus i nakazy

Niejasne wymagania

Trudne relacje w zespole

Brak poczucia sensu działań

Brak zaufania

Brak swobody w działaniu

Brak wsparcia

Brak zrozumienia

Podcinanie skrzydeł

Brak otwartości innych na zmianę

Biurokracja/papierologia

Brak zaufania

Brak swobody w działaniu

Krytyka

Brak odpowiednich warunków pracy

Nuda

Marudzenie

Lęk przed popełnieniem błędu

Porównywanie do innych

Presja czasu

Brak zaufania rodziców w kontekście wprowadzanych zmian

Ciągła kontrola

Brak wpływu na decyzje dotyczące życia szkolnego

Nieracjonalne procedury

Rutyna

Brak współpracy

Zazdrość innych

Brak rezultatów

Zmęczenie

Brak docenienia

Stagnacja

Niskie uposażenie

Niski status społeczny zawodu

 

Czytając listę zabójców motywacji – mam bardzo dużo różnych refleksji.  Podzielę się tymi dla mnie najważniejszymi.

Przestrzeń  – wciąż za mało jej w murach szkół. Myślę o przestrzeni do dialogu, popełniania błędu, podejmowania inicjatyw,  tworzenia współodpowiedzialnego zespołu. Oczywiście (współ)tworzenie tej przestrzeni to niełatwy proces, tym bardziej, gdy większość zespołu przyzwyczajona jest do wykonywania zadań. Warto jednak podejmować to wyzwanie.  Tutaj dużo może zdziałać dyrektor, choć na pewno nie sam.  Przeczytaj, jak można to robić – kliknij!

Sens działań – to pytanie, które moim zdaniem za rzadko stawiamy sobie w swojej edukacyjnej pracy na każdym poziomie. A tymczasem brak poczucia sensu, rodzi często rutynę, stagnację, nadmierną papierologię (znam szkoły, w których nauczyciele po kilka razy wpisują te same treści w kilka różnych dokumentów). Sens działań to również pytanie o rolę edukacji w dzisiejszych czasach, które warto stawiać, bo szkoła coraz bardziej oddala się od życia zawodowego.  Jest duża potrzeba zmian, ale jeszcze nie w nas – edukatorach. Owszem, czujemy, że coś się zmienia, ale (chyba) boimy się przyjrzeć bliżej tym potrzebom. Posłuchaj o tym, dlaczego warto zmieniać edukację – kliknij!

Relacje – szwankują bardzo, bo nie nauczyliśmy się, jak rozmawiać, dawać informację zwrotną, spojrzeć dalej niż poza nasz własny nos, czy docenić różnorodność opinii jako bogactwa i szansy na rozwój. Pierwszym krokiem w budowaniu sprawczego zespołu powinny być właśnie relacje, co ważne – wszyscy za nie odpowiadamy. Przeczytaj, jak budować zespół – kliknij!

Poczucie wartości  – z tym też problem w naszej edukacyjnej rzeczywistości. Z jednej strony faktycznie status zawodu nieco upadł, zarobki też są bardzo kiepskie, ale z drugiej strony – siłę należy mieć/pielęgnować w sobie, by nie przejmować się każdym krzywym spojrzeniem i nie zazdrościć innym. Od czego zacząć? Może od diagnozy swoich talentów, od przyjrzenia się swoim mechanizmom obronnym i pracy nad sobą. Przeczytaj o talentach – kliknij!

Jednej recepty na motywowanie innych nie ma. Tak, jak powiedziała ostatnio Agata Baj w trakcie webinaru, że z motywacją jest tak, jak z pękiem kluczy. Na każdego działa coś innego, nie mniej jednak warto przyjrzeć się zabójcom motywacji, by wziąć odpowiedzialność za te aspekty, na które mamy wpływ. A wbrew pozorom, jest ich wiele.

PS Zerknijcie też, czyż  nie podobne/te same rzeczy demotywują naszych uczniów?

 

 

 

 

 

 

 

Motywacja jest ważna. Bez motywacji niewiele zdziałamy. "Co z tą motywacją" - pytamy. Motywacja, motywacji, motywacją... Odmieniamy to słowo przez przypadki, głowiąc się, jak o nią zadbać.  My - dyrektorzy, … Continue reading O zabójcach motywacji w edukacji

Dajmy sobie przestrzeń (nie tylko w edukacji)

PRZESTRZEŃ.

Jak dla mnie słowo – klucz nie tylko w kontekście edukacji, chociaż dzisiaj właśnie w tym obszarze będę się poruszać. Kiedy o nim myślę, przed oczyma mam kilka różnych sytuacji ze szkolnego podwórka.

Nieduże miasteczko. Ogromna szkoła. Nowy dyrektor z głową pełną pomysłów, jak działać, zmieniać, naprawiać. Mądry, doświadczony w pracy projektowej, udzielający się w wielu społecznościach edukacyjnych. Wszystko wskazywałoby na to, że jest skazany na sukces! Niestety nie. Jego zdaniem to nauczyciele nie dorośli do zmiany, a nawet, gdy zaczynają coś wdrażać, nie robią tego tak, jak on by sobie życzył.

Trochę większe miasto. Energiczna pani dyrektor, szkoleniowiec, mistrzyni innowacyjnych metod, autorka wielu projektów, liderka w pełnym tego słowa znaczeniu. Szkoła kwitnie – projekt goni projekt, jedno działanie napędza kolejne aktywności. Nauczyciele mówią o zmęczeniu, o tym, że nie ma chwili na oddech, na rozmowę, na zwyczajną pracę.

Duże miasto. Średniej wielkości szkoła w dzielnicy dotkniętej bardzo wysokim bezrobociem i innymi problemami społecznymi. Charyzmatyczna pani dyrektor, uznana wizjonerka edukacyjna, autorka wielu publikacji, szkoleniowiec. Przestrzeń szkoły charakterystyczna, odmieniona – można rzec – “jak w domu”. Innowacja goni eksperyment, dużo się dzieje. Nauczyciele mówią o tym, że “bez pani dyrektor nic by nie zrobili”, to ona jest duchem wszystkiego, nieustannie wskazuje drogę, rozwiązanie, pcha do przodu, naciska. Faktycznie – jest motorem działań. Niestety – samotnym żaglem, w którego cieniu nikt nie może rozwinąć swoich skrzydeł, a koniecznie musi wędrować wyznaczoną przez nią ścieżką.

Trzy krótkie historie. Trzy smutne historie. Trzy historie o przestrzeni, a raczej o jej braku. Przyznam od razu, że i ja miałam podobnie jako dyrektor – byłam sterem, żeglarzem, okrętem, motorem działań, liderką wśród liderów. Na szczęście udział w Leadership Academy for Poland dał mi możliwość pracy nad sobą i od kilku miesięcy staram się dawać swoim współpracownikom więcej przestrzeni w wielorakim rozumieniu tego słowa:

  • przestrzeń do podejmowania inicjatyw,
  • przestrzeń do popełniania błędów,
  • przestrzeń do różnorodności,
  • przestrzeń do współodpowiedzialności,
  • przestrzeń do dialogu,
  • przestrzeń do odmiennego zdania.

To chyba te najważniejsze, bo tak, jak napisałam wcześniej, PRZESTRZEŃ to słowo klucz, które każdy może rozumieć inaczej.

Co jest ważne?

Ronald Heifetz w swojej książce “Leadership on the line”  pisze o tym, że dominujący w dzisiejszych czasach model przywództwa, silnie spersonalizowanego, opartego na medialnym wizerunku narcystycznego, “wszechmocnego” lidera (…) posiadającego fałszywe recepty na złożone problemy – zupełnie się nie sprawdza. Dzisiaj potrzebujemy przywództwa adaptacyjnego, nastawionego na włączanie ludzi,  zwiększanie podmiotowości i poczucia odpowiedzialności.  I w edukacji, i w życiu społecznym.

Realne oddawanie przestrzeni innym okazało się ożywcze dla mojej szkoły, choć niełatwe. To proces. Ktoś, kto zawsze wykonywał polecenia, nie od razu będzie tworzył nowe rzeczy. Co więcej, ważne jest tworzenie warunków do przenikania się różnorodności (szkołę często nadal cechuje duża rywalizacja w gronie nauczycieli), bo to ona daje całe bogactwo pomysłów i ciekawej współpracy.

Jak zacząć?

Od siebie.

Przyjrzeć się sobie, jako dyrektorowi, ale tak realnie (na to również trzeba być gotowym) – jak buduję relacje z ludźmi.

Wejrzeć w głąb siebie jako nauczyciel – jak buduję relacje z moimi współpracownikami.

Rozmawiać o tym. To także ważne. Nawet w małym gronie, a potem starać się pójść z dyskusją szerzej.

Szukać innych, podobnie jak my poszukujących osób. I nie narzekać na innych. To my odpowiadamy za budowane przez nas relacje.

Odrzućmy swoje ego, zauważmy bliźniego – to słowa przyświecające akcji, do której zamieszczam dzisiaj link. Można zgłaszać się na bezpłatne warsztaty i rozpocząć pracę nad sobą, niekoniecznie w edukacyjnym gronie (to również dawanie sobie przestrzeni na nowe) – kliknij!

 

 

 

 

 

 

PRZESTRZEŃ. Jak dla mnie słowo - klucz nie tylko w kontekście edukacji, chociaż dzisiaj właśnie w tym obszarze będę się poruszać. Kiedy o nim myślę, przed oczyma mam kilka różnych … Continue reading Dajmy sobie przestrzeń (nie tylko w edukacji)

Jak zostać wspaniałym liderem? cz. 1

W swoim wystąpieniu na TED “What it takes to be a great leader?” Roselinde Torres, która przez ponad ćwierć wieku zajmowała się tematem przywództwa, badając porażki i sukcesy liderów, postawiła kilka ważnych tez. Mówią one o tym, co wpływa na kształtowanie się dobrego przywództwa.

Do mnie bardzo przemawia jeden z wniosków:

“Z kim spędzamy czas? O czym rozmawiamy? Gdzie podróżujecie? Co czytacie? I ostatecznie, jak czerpiecie z tego wiedzę (…)” – to kształtuje nas jako  przywódców swojej społeczności.

Ja osobiście uwielbiam podróże. Nigdy przenigdy nie korzystam z gotowych ofert biur podróży, sama planując trasę, miejsca, a czasami po prostu idąc/jadąc tam, gdzie oczy poniosą. Powiedzenie “koniec języka za przewodnika” w moim przypadku doskonale się sprawdza, a dzięki napotkanym na mej drodze ludziom nie raz odkrywałam ciekawe miejsca, historie i smaki.

Dzisiaj dzielę się kilkoma inspiracjami na odwiedzenie ciekawych miejsc w Polsce, w najbliższym czasie opiszę również te zagraniczne. Myślę, że wakacje to dobra pora na chłonięcie wszystkimi zmysłami tego, co nowe. Odkrywanie, gubienie się, odnajdywanie. Metafora podróży przemawia do mnie zawsze – i w kontekście zmiany, i edukacji, i przywództwa. Może właśnie dlatego, że jestem uzależniona od podróży, a na pytanie, skąd jestem, kim się czuję – odpowiadam “jestem nomadą”.

Malowana wieś Zalipie

Malowana wieś, o swojsko brzmiącej nazwie Zalipie, leży niedaleko Tarnowa. Już sam znak stojący na rogatkach wioski uświadamia, że to wieś jak malowana. Co prawda nie wszystkie domy są pomalowane, ale trzeba przyznać, że i tak ich ilość jest imponująca, a wszystko robi bardzo ciekawe wrażenie, tym bardziej, że zwyczaj malowania ogarnął swym zasięgiem także budynki gospodarcze, studnie, kościół, remizę, a nawet budę dla psa.

 

Sandomierskie ścieżki prokuratora Szackiego

„Takie dziury jak Sandomierz mają jedną niezaprzeczalną zaletę: wszędzie jest blisko. Zaraz po otrzymaniu telefonu od szefowej prokurator Teodor Szacki z westchnieniem ulgi zostawił zainteresowaną nim w nużący sposób Klarę i opuścił wynajmowaną kawalerkę w kamienicy na Długosza. Mała, brzydka i zapuszczona, miała jedną zaletę – położenie. Na Starym Mieście, z widokiem na Wisłę i zabytkową szkołę średnią, którą założyli w XVII wieku jezuici. Wyszedł z budynku i szybkim krokiem dotarł do rynku, ślizgając się na wilgotnych kocich łbach”.

Kto zna książkę Miłoszewskiego “Ziarno prawdy”, może bez trudu powędrować po mieście śladami Szackiego, któremu przyszło się zmierzyć z rozwikłaniem kryminalnej zagadki. Tak więc możemy zacząć od dawnej synagogi, by dalej powędrować do katedry i odnaleźć słynny i kontrowersyjny obraz, by na końcu usiąść w cieniu ratusza w mojej ulubionej Kordegardzie.

 

Stary Książ

Tutaj czas przestaje pędzić, malownicze schodki wiodą w progi renesansowego portalu okalającego niegdyś drzwi, a widok z góry na wijącą się w dole rzeczkę Pełcznicę przyprawia o drżenie serca. Stary Książ, bo o nim mowa, to idealne miejsce dla szukających chwili odosobnienia zakochanych. Ruiny dawnej średniowiecznej warowni dzieli zaledwie godzinny spacer  od zamku Książ, do którego można dojść szlakiem wiodącym wiszącymi mostkami.

Tutaj warto być, zatrzymać się na chwilę, odetchnąć  i  rozkoszować malowniczymi okolicznościami przyrody, a może nawet obecnością bliskiej osoby, z którą tą wizyta w Starym Książu zyskuje inny wymiar. Można razem poszukać śladów bardzo odległej przeszłości, na przykład wspomnianych portali czy resztek dawnej wieży. Chętni mogą przejść pozostałościami korytarza, a potem uwiecznić siebie na tle pnącego się po murach dzikiego wina.

Ruiny Starego Książa kryją w sobie wiele tajemnic. W X wieku stojący tutaj gród warowny strzegł biegnącego tutaj szlaku handlowego. W XIII stuleciu swoją siedzibę w zamku otoczonym przepaściami miał Bolko I Surowy. W kolejnych wiekach budowla zmieniała właścicieli, była nawet lokum rycerzy-rozbójników, co w XV wieku stało się przyczyną upadku zamku, gdyż jego spalenie okazało się jedynym skutecznym sposobem na wypędzenie rabusiów. W XVIII wieku Jan Henryk  z von Hochberg zlecił odbudowę Starego Książa, tym razem w eklektycznym stylu, ale budowla dotrwała jedynie do 1945 roku.

Mimo że zamek nie przetrwał do naszych czasów, malownicze ruiny czekają na wędrowców. Mają w sobie wiele romantyzmu doprawionego szczyptą tajemnicy, a każdy, kto lubi takie miejsca, jest tu mile widziany.

Kostrzyn nad Odrą – miasto-widmo

Miasto-widmo to najbardziej prawdziwe określenie tego, co poczułam, kiedy znalazłam się na Starym Mieście w Kostrzynie nad Odrą. KostrzynO tym, jak  pożoga wojenna i powojenna  zmieniła oblicze wielu miejsc, wie każdy, ja jednak nie byłam świadoma, że na tak zwanych Ziemiach Odzyskanych mamy nasze dwudziestowieczne Pompeje – czyli dawny Küstrin, a raczej to, co pozostało po jego Starym Mieście. Spacer  nad Wartą, gdzie dawniej rozpościerało się malownicze Stare Miasto, poruszył mnie. Przyznam szczerze, że bardziej, niż zwiedzanie w marcu tego roku Pompejów, miasta unicestwionego przez Wezuwiusz. Tutaj, w Kostrzynie, wędrówka zachowanymi zaułkami, ulicami i placami powodowała jakiś niepokój i wewnętrzne poruszenie. W materiałach, do których dotarłam tuż po wizycie w Kostrzynie, wyczytałam, że w 1939 roku to niemieckie miasto liczyło 28 000 mieszkańców, a w 1946 roku – 634. Niemieccy mieszkańcy musieli opuścić swe zrujnowane domy 22 czerwca 1945 roku. Stopień zniszczenia Kostrzyna po walkach w 1945 roku oszacowano na 95%, w gruzy zamieniło się 8278 budynków, a miasto nazwano naszą Hiroszimą. Więcej o historii miasta można przeczytać tutaj.  W swoim dzisiejszym wpisie wesprę się zdjęciami dawnego Kostrzyna, skorzystałam z fotografii ze strony: www.http://brandenburg.rz.htw-berlin.de  Zapraszam na wirtualny spacer do miejsca, którego już nie ma.

C.D.N.

 

W swoim wystąpieniu na TED "What it takes to be a great leader?" Roselinde Torres, która przez ponad ćwierć wieku zajmowała się tematem przywództwa, badając porażki i sukcesy liderów, postawiła kilka … Continue reading Jak zostać wspaniałym liderem? cz. 1

Co to był za rok!

To był dla mnie naprawdę pracowity rok szkolny i tak naprawdę jeszcze się nie skończył – prawdziwy urlop mam zaplanowany dopiero na… wrzesień. Teraz czas awansów, podsumowań, rekrutacji. Oczywiście zamierzam zwolnić, bo trwanie na tak wysokich obrotach cały czas nikomu nie służy. Nawet mi 😉

CO TO BYŁ ZA ROK?!

  1. 17 LO – budowanie od nowa – to niełatwe wyzwanie wyznaczało cały miniony rok. Stworzenie oferty szkoły na miarę potrzeb tych czasów, łączące zdobywanie akademickiej wiedzy z życiem zawodowym, odkrywaniem pasji – to wciąż trudne zadanie, tym bardziej, że często mierzymy się z bardzo tradycyjnymi potrzebami. Ja nie mam wątpliwości – za dwa lata do matury podejdzie fantastycznie przygotowana grupa młodych ludzi, która dodatkowo będzie wiedziała, jak działać i rozwijać swe pasje. Wiadomo też, że tylko czas i konsekwencja w tym wypadku będą naszymi sprzymierzeńcami.
  2. Gimnazjum – zachowanie wysokiej jakości działań edukacyjnych – to było również wyzwanie, tym bardziej, że obudziliśmy się w nowej rzeczywistości, bez tylu godzin dyrektorskich, ile wcześniej mieliśmy, ze zmianami kadrowymi – ale także – RAZEM – daliśmy radę.
  3. Projekt Erasmus+ dla kadry – to w zasadzie dwa lata ciężkiej pracy koordynatora – ale – BYŁO WARTO. Wiedza, umiejętności i siła, jaką wyniosło z projektu kilkunastu nauczycieli – to rzecz bezcenna, zresztą przełożona bezpośrednio na życie szkoły i innych.
  4. Ogólnopolska Konferencja Szkoła z edumocą – to bezpośredni wynik naszego Erasmusa, który jeszcze bardziej wzmocnił nas, a także dał siłę do dzielenia się swymi doświadczeniami z innymi.
  5. Szkoła w chmurze Microsoft – ten nowy ogromny krok ku zmianie kultury organizacji i komunikacji odmienił naszą szkołę. Nie było łatwo, bo nowe technologie wciąż niektórych przerażają, ale konsekwencją i poprzez wsparcie skutecznie i kolejny raz – RAZEM – zmieniamy nasz sposób pracy.
  6. Microsoft Innovator Educator Expert – ta przygoda wynikała bezpośrednio z możliwości, jakie dała Szkoła w chmurze, a które ja po prostu wykorzystałam, szkoląc się tak jak inni w przestrzeni on-line, a dodatkowo dzieląc swym doświadczeniem z innymi. Dzięki temu miałam zaszczyt reprezentować Polskę na światowej konferencji Microsoft w Singapurze. Stamtąd oczywiście wróciłam z wieloma nowymi inspiracjami.
  7. Agenci Globalnej Zmiany – ten autorski projekt był właśnie pokonferencyjnym dzieckiem. Do wspólnych działań udało się pozyskać kilkudziesięciu nauczycieli z całej Polski, którzy pracowali nad tematem celów zrównoważonego rozwoju właśnie w projektowy sposób. Ja ze swej strony wsparłam ich webianarami, do których zaprosiłam różnych ekspertów. W tej chwili przygotowuję podsumowanie wspólnych działań i certyfikaty dla uczestników.
  8. Leadership Academy for Poland – to jedno z ważniejszych doświadczeń w moim życiu – nie tylko zawodowym. Po pierwsze, znalazłam się w gronie 40 szefów firm z całej Polski jako jedyna osoba z sektora edukacji. Na dodatek miałam szczęście pracować pod okiem profesorów Harvarda w temacie przywództwa. Pomimo tego, że Akademia zakończyła się w styczniu, my nadal pracujemy w swojej grupie projektowej. Wyznam śmiało, to doświadczenie zmieniło mnie, wzmocniło, sprawiło, że wiem, czego chcę i dokąd zmierzam, a na dodatek pomogło mi mądrzej i spokojniej przejść przez ostatni niełatwy rok zmian. Teraz będę się dzielić tą wiedzą z innymi – uczestnikami Wakacyjnej Akademii Przywództwa Edukacyjnego.
  9. Ekspertka i trenerka – ostatni rok wzmocnił moją pozycję ekspertki ds. innowacji i zmiany w edukacji. Byłam często zapraszana do prezentowania dobrych praktyk na konferencjach, prowadziłam też wiele szkoleń dla dyrektorów i nauczycieli, w tym zajęcia na Akademii Marynarki Wojennej. Lubię tę część mojej pracy, gdyż daje możliwość realnego wpływu na ludzi, a dokładniej pokazywania możliwości, wzmacniania kompetencji, budowania relacji. W tę stronę chciałabym pójść jeszcze mocniej w przyszłości.
  10. Książka – właśnie pracuję nad publikacją zbierającą dobre praktyki i sekrety dyrektorki – eduzmieniaczki, chcę by inni zobaczyli, że choć nie bywa łatwo, to jednak warto odmieniać szkołę, sprawiać, by była lepszym miejscem.

Listę pewnie mogłabym wydłużać w nieskończoność. Jak widzicie, pracy było wiele – w szkole i poza nią. Doba czasami bywała za krótka, stąd moje postanowienie jest takie, by lepiej wybierać wyzwania. Wiem już na pewno, że rezygnuję z pracy z młodzieżą, bo łączenie funkcji dyrektora z efektywnym uczeniem trochę się rozmija.

Chcę też i mimo wszystko znaleźć więcej czasu dla siebie i dla rodziny. Wakacje powinny być pierwszym krokiem w tym kierunku.

A tak pięknie kończyliśmy ten rok szkolny w naszej szkole! (fot. Basia Kramczyńska)

To był dla mnie naprawdę pracowity rok szkolny i tak naprawdę jeszcze się nie skończył – prawdziwy urlop mam zaplanowany dopiero na… wrzesień. Teraz czas awansów, podsumowań, rekrutacji. Oczywiście zamierzam … Continue reading Co to był za rok!

Dekalog Eduzmieniacza

Jeśli chcesz być skutecznym Eduzmieniaczem, przede wszystkim zmień słowa: “nie da się”, “to niemożliwe” na “jak sprawić, by”.  To pierwsza zasada, pozadekalogowa. Powiedzmy punkt startowy, z którym łatwiej będzie nam podążać do wytyczonego celu. 

Dekalog Eduzmieniacza jest moim subiektywnym tworem. Pewnie w zależności od życiowego momentu punkty moga zmieniać się nieco, nabierać i tracić ważność. Jedno jest pewne – zmiana jest stałym elementem życia. 

1. Pamiętaj, by dbać o swój rozwój. 

Eduzmieniacz, który chce ulepszać świat, powinien zacząć zmieniać go  od siebie. Warto znać swoje mocne strony, a także wiedzieć, czego się nie wie, a co jest nam niezbędne do wprowadzania zmian. Czytaj dobre książki, oglądaj ciekawe filmy, wystąpienia TED i TEDx, szukaj inspiracji. 

2. Polub zmianę. 

I wcale nie chodzi o to, by na siłę,  tu, zaraz, teraz zmieniać wszystko.  Warto zaakceptować fakt, że zmiana, tak jak pisałam wcześniej, jest stałą cześcią życia. Szczególnie tych czasów, gdy świat po prostu gna do przodu. Popracuj nad swoją rezyliencją (zdolnościami adaptacyjnymi).

3. Otaczaj się ludźmi o odmiennych od Twoich poglądach.

To oni sprawiają, że Twój świat nie jest przewidywalny, a różnorodny, bogatszy, wielowymiarowy – dzięki czemu możesz robić ciekawsze i bardziej efektywne rzeczy. Dyskutuj z nimi, ale również słuchaj, co mają do powiedzenia. 

4. Buduj relacje z innymi. 

Dojrzałe – oparte na dobrej komunikacji. Nie oceniaj. Włączaj do działania. Zaakceptuj fakt, że nie każdy musi być gotowy na współpracę z Tobą, kiedy tego potrzebujesz (daj innym prawo do odmowy bez obrażania się na tę osobę). 

5. Wyjdź poza środowisko edukacyjne.

To zbawienne doświadczenie. Współpraca i kontakt z ludźmi z innych branż również wnoszą nową perspektywę do naszych działań, dzięki czemu możemy zerwać z rutyną, która często prowadzi do wypalenia i nudy. 

6. Pielęgnuj drobne nawyki.

To z małych rzeczy składa się świat. Jeśli marzy Ci się zmiana, duża zmiana, to zacznij od drobnych spraw, które się na nią składają. Chcesz zbudować zmotywowany zespół – zacznij od małych kroków, daj sobie  i innym czas. Małe kroki przynoszą wielkie zmiany – to moja dewiza. Jak do tej pory skuteczna. 

7. Określ sens swoich działań. 

To kluczowe. Jeśli chcesz dokonać zmiany, zadaj sobie pytanie – po co to robisz? Sens daje naszym działaniom większą moc. Wiemy, w którym kierunku zmierzamy i co chcemy osiągnąć. Nieważne, czy to będzie zwykła rozmowa ze współpracownikami, czy duże przedsięwzięcie.  Pytania: “po co to robię? co chcę osiągnąć?” – doprowadzą nas do szczę`sliwego finału. 

8. Wyciągaj lekcje z porażek. 

Nie bój się ich. To one sprawiają, że jesteś coraz sprawniejszym zmieniaczem edukacji. Tylko koniecznie wyciągaj z nich wnioski. I nie zadręczaj się, nie oceniaj negatywnie. Błędy się po prostu zdarzają. 

9. Dziel się swoim doświadczeniem z innymi. 

Jedną z kompetencji przyszłości jest zdolność do inspirowania innych. Zmieniasz? Podziel się swoją historią! Pokaż innym, że warto, choć czasem niełatwo, pójść pod prąd, przełamać rutynę. 

10. Dbaj o swój dobrostan. 

Ostatnie, a chyba najważniejsze. Nie zatrać się w rozwijaniu swych kompetencji i zaliczaniu kolejnych projektów. Pamiętaj, by mieć czas i przestrzeń dla siebie – coś, co jest Twoim sanktuarium, miejscem, gdzie się resetujesz i odpoczywasz. 

Bo jeśli nie będziesz miała/miał siły, to kto będzie zmieniał edukację? 

C.D.N. TOP 10 książek, filmów i kanałów na YT 🙂

Jeśli chcesz być skutecznym Eduzmieniaczem, przede wszystkim zmień słowa: "nie da się", "to niemożliwe" na "jak sprawić, by".  To pierwsza zasada, pozadekalogowa. Powiedzmy punkt startowy, z którym łatwiej będzie nam … Continue reading Dekalog Eduzmieniacza

Edukacja – w poszukiwaniu sensu

No właśnie – czy my w ogóle zastanawiamy się nad tym, jaki jest sens/cel edukacji dzisiaj? Czy my – nauczyciele, rodzice, samorządowcy, przedsiębiorcy, ministrowie myślimy nad tym, po co nam dzisiaj szkoła? Czy jesteśmy świadomi tego, że rola edukacji powinna się zmieniać?

Ja osobiście mam wrażenie, że żyję w nieco schizofrenicznej rzeczywistości.

Z jednej strony jako członkini różnych postępowych (ujmijmy to w taki sposób) edukacyjnych społeczności (eksperci Microsoft, liderzy globalnej zmiany Fundacji Ashoka, Superbelfrzy RP) widzę, co, jak i dlaczego warto zmieniać, by edukacja była bliższa prawdziwemu życiu i naszym potrzebom społeczno-ekonomicznym. Co ważne, różne oddolne ruchy na rzecz edukacyjnej zmiany przeżywają rozkwit, sieć sprawia, że łatwiej dotrzeć z nowym wszędzie (tylko czy na pewno?).

Z drugiej strony każdego niemal dnia mam kontakt z dyrektorami, nauczycielami i rodzicami, którzy stoją murem za tym, co znane, bezpieczne i tradycyjne. Jakakolwiek uwaga o potrzebie zmiany kończy się stwierdzeniem: “nie da się”, “za moich czasów było tak i wyszedłem na ludzi”. Kolejny fakt to taki, że reforma edukacji po polsku mocno spolaryzowała nasze poglądy. Sposób i treści jej wdrażania (pośpieszne i moim zdaniem jednak niewystarczająco refleksyjne) sprawiły, że niektórzy z nas odrzucają całą reformę – nie patrząc na to, że nie wszystko, co wniosła, jest złe. W uproszczeniu wielkim tak wygląda edukacja po polsku.

A gdybyśmy tak zastanowili się nad sensem naszej edukacyjnej pracy?

Ja – nauczyciel – po co każdego dnia idę do klasy? Czego chcę nauczyć moich uczniów?

Ja – dyrektor – dokąd prowadzę moją społeczność? Czy daję przestrzeń do działania i włączam środowisko do współpracy?

Ja – rodzic – czy moje dziecko rozwija umiejętności potrzebne w dorosłym życiu?

Ja – związkowiec – czy włączam się do dyskusji nad jakością edukacji?

Ja – przedsiębiorca – czy jestem otwarty na projekty ze szkołami?

Ja – samorządowiec – czy motywuję dyrektorów do poszukiwania nowych możliwości rozwoju szkół?

Ja – minister – czy model edukacji odpowiada naszej rzeczywistości?

Warto zerknąć na kompas edukacyjny OECD wyznaczający nam kierunek działania, by zobaczyć, po co nam edukacja.

E2030_Visual_Framework_Feb-18 (2)-1000x571

fot. OECD

Warto też zacząć zmieniać metody pracy (co naprawdę jest w naszych nauczycielskich rękach), by rozwijać u naszych uczniów umiejętność krytycznego myślenia, rozwiązywania problemów i współpracy. Te kompetencje będą im potrzebne w dorosłym życiu.

Zacznijmy od siebie – bo zmiana naprawdę zaczyna się od nas. Zobaczmy, na ile rzeczy mamy wpływ. A jest ich naprawdę dużo! Kliknij!

Przy okazji zachęcam także do obejrzenia słynnego wystąpienia Simona Sinka – Dlaczego warto zacząć od dlaczego?

C.D.N.

m.in. o kompetencjach przyszłości i nauczycielu przyszłości

No właśnie - czy my w ogóle zastanawiamy się nad tym, jaki jest sens/cel edukacji dzisiaj? Czy my - nauczyciele, rodzice, samorządowcy, przedsiębiorcy, ministrowie myślimy nad tym, po co nam … Continue reading Edukacja – w poszukiwaniu sensu

Jakich dyrektorów szkół dzisiaj potrzebujemy?

Świat wokół nas się zmienia, rewolucja 4.0 szaleje w najlepsze. Na dodatek trwa reforma edukacji. To czas, kiedy naprawdę potrzebujemy dobrych dyrektorów. Dobrych? Czyli jakich?

Tegoroczne doświadczenie edukacyjne wyniesione z Leadership Academy for Poland pokazało mi, że przede wszystkim powinnam znać dobrze siebie – to, co mnie nakręca do działania, to, co pomaga i przeszkadza  mi w komunikacji z innymi. Świadomość własnych mechanizmów działania plus znajomość sposobów motywowania ludzi, przewodzenia zespołowi, a także wdrażania zmian to z pewnością zasoby, które są kluczowe dla dobrego przywódcy.  Oczywiście dochodzi do tego kontekst naszej pracy – osadzenie w środowisku lokalnym, kontakty z uczniami,  rodzicami,  organem prowadzącym, kuratorium oświaty, związkami zawodowymi   i innymi instytucjami, który sprawia, że ta praca jest jeszcze trudniejsza, szczególnie, gdy dodamy do tego ogromną presję generowaną przez nas samych oraz wszystkich wcześniej wymienionych.

Czasami sama przestaję się dziwić, że dyrektorzy szybko się wypalają i popadają w rutynę, nie nadążając za zmieniającą się rzeczywistością i potrzebą zmiany edukacji. Mnie samą wiele razy dopadało zmęczenie i poczucie, że nie jestem w stanie być perfekcyjna w każdym aspekcie dyrektorskiego życia. A tak chciałabym 🙂

Na szczęście mogę liczyć na wiele osób, które mnie wspierają – i chyba to jest kluczowe – by nie być samotną wyspą. Co więcej – umieć się odciąć (coraz lepiej mi się to udaje) i nie brać wszystkiego do siebie. A przede wszystkim dbać o siebie i swój dobrostan, czyli umieć odpoczywać i mieć pasję, która nam w tym pomaga (w dystansowaniu się i realizowaniu siebie). A potem możemy realizować plan bycia dyrektorem, którego dobra edukacja dzśi potrzebuje. Spójrzcie na zdjęcie! Powiem tylko, że tę listę tworzyli sami dyrektorzy. Ja odsyłam szczególnie do punktu pierwszego. Jest oczyszczający!

Dodam tylko od siebie, że dobry dyrektor powinien mieć otwartą głowę, umieć określać sens pracy i cel działania (wiedzieć, po co nam edukacja), a także dawać konstruktywną informację zwrotną oraz umieć prosić o pomoc.

A Ty? Co dodałabyś/dodałbyś do tej listy?

 

20180424_074415782876410.jpg

Świat wokół nas się zmienia, rewolucja 4.0 szaleje w najlepsze. Na dodatek trwa reforma edukacji. To czas, kiedy naprawdę potrzebujemy dobrych dyrektorów. Dobrych? Czyli jakich? Tegoroczne doświadczenie edukacyjne wyniesione z … Continue reading Jakich dyrektorów szkół dzisiaj potrzebujemy?

Ewaluacja pracy szkoły w ciekawy sposób – inspiracja

Ewaluacja pracy szkoły może być ciekawa. Co więcej – prowadzona w warsztatowy sposób i dla chętnych – może przyciągnąć praktycznie cały zespół nauczycieli.

Jak to zrobiliśmy?

Przede wszystkim jako dyrektor szkoły zaprosiłam grono pedagogiczne na ewaluację, nie zmuszając, a dając możliwość wyboru – w tym również terminu – zaproponowałam 3 różne – a nauczyciele sami wybrali te, które im najbardzoej odpowiadały.  Informację zebrałam w aplikacji Forms (Office 365 Microsoft), co zajęło tak naprawdę moment – od przygotowania kwestionariusza – do uzyskania wyników. Zwyciężyły 2 terminy i tak spotkaliśmy się w mniej więcej w ponad dwudziestoosobowych grupach dwa razy.

Podział na grupy – 4-6 osób przebiegał według klucza – usiądź z osobami, z którymi najrzadziej współpracujesz na co dzień – kadra sama zdecydowała, z kim pracuje przty jednym stole.

Pracowaliśmy nad trzema zagadnieniami:

  • nasze mocne strony jako zespołu
  • co chcielibyśmy ulepszyć w swojej pracy
  • jak najlepiej przejść przez transformację (jesteśmy w bardzo trudnym momencie zmiany – z dużego gimnazjum – 8 klas w roczniku – transformujemy się w liceum z dwiema klasami na poziomie, za rok połączymy się z inną szkołą i zmienimy lokalizację).

W ciągu 35 minut każda z grup zebrała refleksje, uwagi, spostrzeżenia na temat wymienionych aspektów, które następnie zaprezentowała wszystkim. Najważniejsza była dyskusja, naprawdę żywa, czasem gorąca, ale dająca w moim przekonanie ogromne poczucie sensu tego, co robimy i przynależności do grupy.

Przyznam, że czułam wzruszenie, patrząc na to, jak pracujemy. Szkołę zmieniamy czwarty rok, zaczynaliśmy w bardzo trudnej sytuacji, o czym możecie przeczytać tutaj – kliknij!

20180320_0915441352476946.jpg

20180320_091540.jpg

20180320_104138.jpg20180320_104145.jpg

20180320_104152

Ewaluacja pracy szkoły może być ciekawa. Co więcej - prowadzona w warsztatowy sposób i dla chętnych - może przyciągnąć praktycznie cały zespół nauczycieli. Jak to zrobiliśmy? Przede wszystkim jako dyrektor … Continue reading Ewaluacja pracy szkoły w ciekawy sposób – inspiracja

Samorząd Uczniowski ma głos – inspiracje

Od kilku lat w naszej szkole Samorząd Uczniowski działa bardzo prężnie i w pełni demokratycznie, a wszystko to dzięki zaangażowanym uczniom i ich opiekunkom. Krokiem milowym w przebudowaniu jego funkcjonowania i demokratyzacji był udział w Programie CEO “Szkoła demokracji”, który serdecznie polecam. Dzięki niemu  uczniowie zaczęli wybierać opiekunów SU w wyborach powszechnych, a także bardziej świadomie włączać się w proces współtworzenia szkoły i prowadzenia dialogu.

Ważną kwestią jest uczenie współodpowiedzialności za tworzenie szkoły, atmosfery, współpracy, relacji, a to można uzyskać tylko wtedy, gdy młodzi ludzie mają głos i razem z dorosłymi uczą się sztuki kompromisu i przekonywania do swoich idei.

Jedną z inspiracji, którą chciałabym się dziś podzielić, jest spotkanie dyrekcji szkoły z przedstawicielami klas. Do tej pory z reguły organizowaliśmy spotkania z całą społecznością szkolną (miały one charakter informacyjny, a każdy chętny mógł też zabrać głos) i z prezydium SU, dzisiaj spotkaliśmy się z przedstawicielami wszystkich klas.

Aby przełamać pierwsze lody i zachęcić do dzielenia się spostrzeżeniami, opiniami i problemami, zaproponowałam młodzieży rozmowę z sąsiadem i poruszenie problematycznych kwestii, a następnie wspólne przedstawienie uwag na forum. Rozmowa była bardzo konstruktywna, a propozycje np. dotyczące potrzeb uczniów ciekawe, nietrudne do spełnienia i zaskakujące. Nikt z dorosłych nie pomyślał np. o tym, by w automacie znalazła się wegańska kanapka, a w szatni dziewcząt zawisło dodatkowe lustro. To oczywiście przykładowe sugestie uczniów. Zebraliśmy także uwagi do planu lekcji, a także regulaminów – te ostatnie młodzież przygotuje samodzielnie (pokój cichej pracy), dając je do zaopiniowania opiekunom, a potem dyrekcji szkoły.

Na szczęście uwag dotyczących sposobu wystawiania ocen było tylko kilka,  wszystkie znalazły szczęśliwe zakończenie.

Tuż po feriach spotkamy się ponownie, by porozmawiać o tym, co udało nam się zrobić i kontynuować dialog służący współodpowiedzialności.

Od kilku lat w naszej szkole Samorząd Uczniowski działa bardzo prężnie i w pełni demokratycznie, a wszystko to dzięki zaangażowanym uczniom i ich opiekunkom. Krokiem milowym w przebudowaniu jego funkcjonowania … Continue reading Samorząd Uczniowski ma głos – inspiracje

Lekcja przywództwa – cz. 2 – Jak interweniować i przeżyć?

Wejście na balkon od czasu do czasu jest ważne, ale na pewno nie możemy zostać na nim na zawsze. Nasze przemyślane interwencje są bardzo ważne, a ich brak może prowadzić do pogłębienia się problemów.

To, co zawdzięczam udziałowi w Leadership Academy for Poland, to głębsza refleksja nad celem  moich działań, czyli, jeśli decyduję się na interwencję, to stawiam sobie pytanie,  co chcę poprzez nią osiągnąć? Gdy sprecyzuję cel mojego działania, o wiele łatwiej jest mi zaplanować, w jaki sposób chcę uzyskać rezultat. 

W mojej codziennej pracy jest bardzo wiele  sytuacji konfliktowych, problemowych, a nieprzemyślane działania z reguły przynoszą więcej szkody, niż pożytku. Z drugiej strony często brak interwencji, zamiatanie problemów pod dywan, także nie przynosi rozwiązań, a problemy  i frustracje mogą narastać, powodując więcej napięć w zespole. 

Warto obserwować grupę, przyglądać się rolom, jakie w niej odgrywają poszczególne osoby, jak unikają odpowiedzialności lub pracy czy wykorzystują innych, szczególnie gdy interweniujemy i wprowadzamy jakąś zmianę. 

Przemyślaną interwencję można praktykować, by z czasem nabyć większego dystansu i nie angażować zbyt wielu emocji. Trzeba przy tym pamiętać, że mamy prawo do nich (emocji), ale nie powinny mieć one władzy nad nami. To jeden z istotnych czynników, by interweniować i przeżyć, nie spalić się. 

Należy pamiętać, by nie przesadzić z interwencjami – ze względu na dobro swoje, ale i zespołu. Warto też  spojrzeć na każdą sprawę  z szerszej perspektywy, a przy okazji pamiętać o odróżnianiu roli, w której jesteśmy (jako dyrektor) od bycia “sobą”. Oddzielenie kwestii zawodowych od prywatnych jest bardzo ważne, uwalnia nas bowiem od wielu kłopotliwych sytuacji i zaniechań – często nie interweniujemy, bo czujemy, że nam ze względów osobistych  nie wypada. 


Leadership Academy for Poland  to doświadczenie, które bardzo mocno zmieniło moją percepcję siebie, ludzi i świata. Jestem jej uczestniczką od września ubiegłego roku, pracując pod okiem specjalistów z Harvardu w trakcie zjazdów, wykonując codzienne  ćwiczenia  wymagające spisywania refleksji, odpowiadając na cotygodniowe zadania poświęcone konkretnym tekstom i filmom, pracując w grupach z liderami różnych branż.  Dzięki Leadership Academy for Poland każdego dnia ćwiczę przywództwo, doskonaląc swoje kompetencje w wielu obszarach z nim związanych. Postanowiłam podzielić się z Państwem tym, co było dla mnie ciekawym doświadczeniem i co w mojej pracy działa.  Każdy wpis to osobna lekcja. 

Lekcja 1 – Dlaczego warto  czasem być na balkonie? 

 

 

Wejście na balkon od czasu do czasu jest ważne, ale na pewno nie możemy zostać na nim na zawsze. Nasze przemyślane interwencje są bardzo ważne, a ich brak może prowadzić … Continue reading Lekcja przywództwa – cz. 2 – Jak interweniować i przeżyć?

Jak budować dobry zespół? cz. II

W I części cyklu poświęconemu budowaniu dobrego zespołu pisałam o teorii Schutza, czyli zaspokojeniu 3 potrzeb, wartości wspólnej pracy, wysłuchaniu tych, którzy z reguły stoją z boku oraz o przestrzeni do popełniania błędów. Cały post można przeczytać tutaj – kliknij. Opisywaną wiedzę i doświadczenie wyniosłam z zajęć Leadership Academy for Poland

Dzisiaj napiszę o tym, jak ważne jest tworzenie środowiska sprzyjającego rozwojowi grupy oraz znaczenia sensu tego, co robimy

Kwestie, które poruszam, to tak naprawdę truizmy, o które niestety bardzo trudno w codziennym życiu. Włączanie ich do codziennej pracy to wyzwanie, które może jednak przynieść rozwój.

Ważne, by tworzyć takie środowisko, by ludzie czuli się spełnieni, a ich praca miała sens. Jak to zrobić?

  • wypracować taką przestrzeń do dialogu, by sprzyjała ona prawdziwej wymianie poglądów. Oczywiście warto pamiętać, by panowała pełna swoboda wypowiedzi ( o co chyba najtrudniej).  To, co najlepiej moim zdaniem sprawdza się, gdy chcemy podzielić się swoimi refleksjami i zaproponować rekomendacje, to metoda Cafe World, czyli wspólna praca w mniejszych grupach, przy stolikach,  przy pomocy moderatorów (również wybranych przez zespół). To oczywiście jeden z elementów tworzących kulturę dialogu. 
  • w trakcie pracy warto zadawać trudne pytania, z naczelnym “dlaczego?”, ale należy przy tym pamiętać, by nie manipulować, 
  • tworzyć środowisko sprzyjające interakcji,
  • promować kulturę dialogu i współodpowiedzialności
  • włączać współpracowników, w myśl zasady, że “ludzie są odpowiedzialni tylko za to, co współtworzą“. Jak? Właśnie poprzez organizację spotkań warsztatowych, dyskusji, odejście od posiedzenia rady pedagogicznej typu “gadająca głowa dyrektora”. Warto dzielić się propozycjami planów, projektów np. poprzez udostępnianie dokumentów online do konsultacji. Osoby pominięte może dopaść apatia i frustracja, nie podążą za zespołem.
  • wypracować jak najbardziej optymalny sposób podejmowania decyzji dotyczących np. wydarzeń szkolnych, projektów, tygodni tematycznych. Warto pamiętać, że nie musimy podejmować szybkich decyzji, gdyż decyzja sama w sobie oznacza “uśmiercenie” innych możliwości. 

Warto przy tym pamiętać, że na samych ludzi – ich odczucia i zachowania nie mamy wpływu. Otwarcie się na ich różnorodność w kontekście odmiennej perspektywy i doświadczeń życiowych może przynieść świetne rezultaty. Oczywiście wypracowywanie kultury pracy – środowiska sprzyjającego rozwojowi – to proces, wymaga czasu, zaangażowania i refleksji, a także dania sobie prawa do popełniania błędów. W moich najbliższych planach jest właśnie praca nad ulepszeniem naszego szkolnego środowiska, tak by dialog był lepszy, a każdy czuł się włączony i wysłuchany. 

Stawiasz cegły czy budujesz katedrę?

Opowieść o trzech napotkanych przez wędrowca budowniczych pewnie jest powszechnie znana. Przywołam ją jednak dla tych, którzy jej nie słyszeli. 

Otóż wspomniany wędrowiec napotkał mężczyzn pochłoniętych budową. Pierwszy z nich na zadane przez podróżnika pytanie o to, co robi, odparł, że kładzie cegły. Drugi powiedział, że buduje mur. A trzeci odparł, że stawia katedrę. 

Wszyscy robili to samo. Pierwszy miał robotę, drugi robił karierę, a trzeci miał poczucie misji. 

Opowieść może nieco banalna, ale czyż tak nie jest z tym, co robimy codziennie? Na ile inspirujemy zespół do stawiania sobie pytania o to, co w szerszej perspektywie daje nasza praca? Czy zadajemy sobie pytanie, o jej sens i cel? 

Jeśli nie, to czas to zmienić. 

Jakiś czas temu stanęłam wobec problemu rozwiązania konfliktu na linii wychowawca – klasa w kontekście niesprawiedliwego oceniania. Podeszłam do tej rozmowy inaczej, niż do tej pory, skupiając się na celu, który chcę osiągnąć, czyli zmotywowaniu nauczyciela do refleksji nad swoją pracą wychowawczą i przyjrzeniu się temu, co powoduje konflikt. Na początku zadałam pytania o to, jaki cel ma według niego jego praca wychowawcza. Kiedy wymienił cel swojej pracy, zapytałam, na jakich wartościach opiera swą pracę, by ten cel osiągnąć. 

Zatrzymam swą opowieść w tym miejscu, choć pewnie ciąg dalszy byłby ciekawy – dwugodzinna rozmowa była niełatwa, ale konstruktywna. Mam nadzieję, że stanowiła pierwszy krok do refleksji nad celem działań. Gdy zadamy sobie i innym to pytanie – o sens – rodzi się większa świadomość naszych działań i odpowiedzialności. Jak mówi profesor Hugh O’Doherty – “Cel chroni nas od kierowania się jedynie pasją (emocje są budulcem, a  nie przewodnikami  działania)”. 

C.D.N.

W I części cyklu poświęconemu budowaniu dobrego zespołu pisałam o teorii Schutza, czyli zaspokojeniu 3 potrzeb, wartości wspólnej pracy, wysłuchaniu tych, którzy z reguły stoją z boku oraz o przestrzeni … Continue reading Jak budować dobry zespół? cz. II

Lekcja przywództwa – cz. 1 – dlaczego warto czasem być na balkonie?

Leadership Academy for Poland  to doświadczenie, które bardzo mocno zmieniło moją percepcję siebie, ludzi i świata. Jestem jej uczestniczką od września ubiegłego roku, pracując pod okiem specjalistów z Harvardu w trakcie zjazdów, wykonując codzienne  ćwiczenia  wymagające spisywania refleksji, odpowiadając na cotygodniowe zadania poświęcone konkretnym tekstom i filmom, pracując w grupach z liderami różnych branż.  Dzięki Leadership Academy for Poland każdego dnia ćwiczę przywództwo, doskonaląc swoje kompetencje w wielu obszarach z nim związanych. Postanowiłam podzielić się z Państwem tym, co było dla mnie ciekawym doświadczeniem i co w mojej pracy działa.  Każdy wpis to osobna lekcja. 

Dlaczego warto czasem być na balkonie?

Odkąd wprowadziłam moją społeczność szkolną na drogę zmiany, życie zawodowe wypełniło się wieloma konfliktami i problemami, na które zawsze starałam się znaleźć wspólnie z innymi rozwiązanie. Kosztowało mnie to bardzo dużo energii, tym bardziej, że wiele razy miałam wrażenie, że moja szybka reakcja prawdopodobnie nie była najlepszym sposobem na zmaganie się z wyzwaniem. Będąc cały czas na parkiecie („dance floor”),  naprawdę można się zmęczyć, a co gorsza, stracić perspektywę i spojrzenie na problem z dystansu. Oczywiście opisywana sytuacja nie tylko dotyczy zmiany, ale ogólnie współpracy z innymi. Jak wiadomo, w życiu/w pracy jest bardzo wiele sytuacji stresujących, problemowych, które wymagają ich rozwiązania. Pytanie tylko, czy musimy reagować od razu, czy nie lepiej odpowiedzieć na nie po przemyśleniu sprawy i spojrzeniu na nią z dystansu (z balkonu). 

Bycie „na balkonie” wymaga ćwiczeń, nie przychodzi od razu. Mnie włączał się mechanizm reagowania, więc bardzo mocno musiałam siebie kontrolować. Trening czyni mistrza i z czasem wejście na balkon jest o wiele łatwiejsze.

Uzmysłowienie sobie, jak ważne bywa wejście na balkon, sprawiło, że od kilku miesięcy raczej odpowiadam niż reaguję, staram się przyjrzeć zdarzeniom i nie eskalować ich, obmyślając pięć planów B i denerwując się. Doświadczeniem tym dzielę się z innymi osobami z mojego zespołu, a także z dyrektorami i nauczycielami, dla których prowadzę szkolenia.

W mojej  pracy w 17 LO w Gdyni teoria bycia na balkonie sprawdza się. Wprowadziła ona dużo spokoju do moich niełatwych codziennych obowiązków. Pomaga mi znaleźć dystans.  Powoli wprowadzam niepisaną zasadę „bycia na balkonie” do pracy wychowawczej, co również wymaga czasu. Długa droga jeszcze przed nami, ale jak wiadomo, zmiana to proces, nic nie przychodzi od razu. 

C.D.N. 

Leadership Academy for Poland  to doświadczenie, które bardzo mocno zmieniło moją percepcję siebie, ludzi i świata. Jestem jej uczestniczką od września ubiegłego roku, pracując pod okiem specjalistów z Harvardu w … Continue reading Lekcja przywództwa – cz. 1 – dlaczego warto czasem być na balkonie?

Zmiana zaczyna się od nas! Do pracy!

Nowy rok może stanowić fantastyczny impuls do zmian, w tym tych edukacyjnych. Zdarza się, że narzekamy – na reformę, na dyrektora, na nauczycieli, na uczniów, rodziców, organ prowadzący, zapominając, że to my mamy siłę sprawczą i od nas samych naprawdę bardzo wiele zależy. Trzeba tylko odpowiednio podejść do sprawy.

Na co mam wpływ?

Ja – nauczyciel: na uczniów, rodziców, na sposób realizacji lekcji, na budowanie relacji w zespołach klasowych, na uczenie krytycznego myślenia, współpracy, mądrego korzystania z tik, na swoje relacje z innymi, na rozwój osobisty, na współpracę z rodzicami, na sposób realizacji projektów, wycieczek, rzetelne i sprawiedliwe ocenianie, na motywowanie i inspirowanie młodzieży, na wystrój sali (z reguły), na pracę szkoły i wiele więcej. Zostawiam tutaj miejsce na Twoje propozycje:

Ja – dyrektor: na uczniów, rodziców, wszystkich pracowników szkoły, środowisko lokalne, innych dyrektorów i edukatorów, na sposób pracy szkoły, przestrzeń edukacyjną, tworzenie społeczności uczącej się, budowanie relacji, rozwijanie kompetencji przyszłości i kompetencji społecznych, wdrażanie nowych technologii, inicjowanie innowacji, motywowanie, inspirowanie, rozwiązywanie problemów, rozwój osobisty, rozwój innych, szkoły, miejscowości i wiele więcej.  Zostawiam tutaj miejsce na Twoje propozycje:

Czy to mało? Moim zdaniem to bardzo dużo aspektów, które dają nam prawdziwe pole do popisu. Oczywiście nie róbmy rewolucji na wszystkich frontach na raz. Czasem wystarczy rozpocząć reformować jeden obszar, by wpłynął on na pozostałe. Nie wiesz, jak zacząć? Powoli. Od pierwszego kroku, który zamierzasz zrobić. Prostego, ale powtarzalnego, tak – by nowe stało się rutyną.

O czym jeszcze warto pamiętać?

O refleksji nad celem swych działań. O tym za mało mówimy w edukacji, a jest to bardzo ważne. Warto zdefiniować swoje  zasoby i umiejętnościami, a także określić, jakich sojuszników mamy i jakimi ludźmi chcemy się otaczać. Trzeba też powiedzieć sobie jasno, z kim nie jest nam po drodze. Ustalmy, które kompetencje chcemy rozwijać i zaplanujmy, jak najlepiej to zrobić.

Nie czekaj! Działaj! Zmieniaj! Szkoła naprawdę może być dobrym, inspirującym miejscem, a tak naprawdę społecznością ludzi uczących się. Takich szkół potrzebujemy w tak dynamicznie zmieniającym się świecie. Możesz skorzystać z karty postanowień eduzmieniaczowych lub po prostu zainspirować się. Pobierz pliki poniżej. Powodzenia!

karta – zmiana nauczyciel

karta – zmiana dyrektor

 

 

Nowy rok może stanowić fantastyczny impuls do zmian, w tym tych edukacyjnych. Zdarza się, że narzekamy - na reformę, na dyrektora, na nauczycieli, na uczniów, rodziców, organ prowadzący, zapominając, że … Continue reading Zmiana zaczyna się od nas! Do pracy!

Jak budować dobry zespół? cz. I

Dobry zespół nauczycieli (i uczniów) – to bardzo ważna sprawa. Kwestie, które poruszę w poście można przełożyć na budowanie każdego zespołu, bo są uniwersalne. Postaram się jednak mocniej położyć nacisk właśnie na grono pedagogiczne, gdyż bez dobrze współpracujących ze sobą nauczycieli budowanie szkoły jako społeczności uczącej się jest po prostu niemożliwe. Wiem, że w wyniku reformy wiele zespołów zmieniło swoją strukturę i bardzo często przechodzi zmianę w trudny i bolesny sposób. U mnie w szkole transformacja również nie jest kwestią łatwą, zatem mogę podzielić się tym, co jako dyrektor robię, co przeoczyłam i  teraz staram się naprawić.

Wiedzę, którą przenoszę na swój zespół i którą  opisuję na blogu zdobyłam na zajęciach Leadership Academy for Poland. Od września rozwijam swe umiejętności przywódcze pod okiem specjalistów i w towarzystwie innych liderów z różnych branży (od biznesu po organizacje pozarządowe) i z radością chcę napisać, że nowe doświadczenia bardzo pomagają mi w pracy, zatem czas się nimi podzielić z innymi. Czasem może się wydawać, że to truizmy. Bo tak naprawdę jest. Ale z zaskoczeniem stwierdzam, że gdyby każdy z nas pamiętał o tych prostych rzeczach i po prostu stosował je w życiu, tworzylibyśmy naprawdę idealne społeczeństwo. 

Na początku są potrzeby

 

Twórcą teorii interpersonalnych potrzeb, które motywują nas do działania, był William Schutz, amerykański psycholog. Wymienił on trzy podstawowe potrzeby:

  • włączenie (inclusion) – oznaczające stan włączenia (przynależności) w dwojaki sposób – chęć danej osoby do włączenia się oraz sprawianie, by inni poczuli się niezbędni,
  • kontrolę (control) – oznaczająca przekonanie, że moja obecność ma wpływ na coś,
  • uczucie przywiązania (affection) – odnoszące się do tego, co ja znaczę dla zespołu (m.in. czy jestem szanowana/y).

Jeśli którakolwiek z potrzeb nie jest zaspokojona, trudno liczyć na zaangażowanie i motywację konkretnej osoby. Zatem, droga pani dyrektor, drogi panie dyrektorze, czas na refleksję. Czy pamiętamy o tych potrzebach? Co zrobiliśmy, by je zabezpieczyć? Jaki będzie nasz pierwszy krok, by o nie zadbać?

Wspólna praca nad misją i wizją szkoły, projektami i innymi ważnymi kwestiami

Z reguły misja i wizja rozwoju szkoły przychodzą wraz z nowym/starym dyrektorem po konkursie. Zaproszone (lub nie) do pracy nad wspomnianymi dokumentami grono z reguły idzie na łatwiznę i za wiele nie proponuje. U nas też tak było. Najczęściej dyrektor musi mieć ostatnie zdanie i wie lepiej (ja właśnie pracuję nad sobą, by dać więcej przestrzeni innym). To, co u nas w szkole się udało, to wspólna ewaluacja naszej pracy i tworzenie wizji nowej szkoły (w trakcie transformacji). Na spotkanie otwarte dla chętnych, na którym pracowaliśmy warsztatowo, przyszła połowa grona. Pomysły i rekomendacje były bardzo wartościowe i cieszyły tym bardziej, że były “nasze”. A potem stało się tak, jak to w życiu bywa. Kto tworzył, miał wpływ i czuł się częścią zespołu, ten realizował zaplanowane działania. A kto był nieobecny, nie poczuł realizowanych zadań. Szkolny “pociąg” nauczycielski  nam się rozciągnął. Na przedzie pędzi lokomotywa liderów, innowatorów, osób obdarzonych “nadenergią”, a na końcu ledwie zipie sfrustrowany “ogon” pociągu. I to wcale nie jest dobry obrazek. I to nie jest dobry zespół.

A co z tymi, którzy stoją z boku? 

Do niedawna wierzyłam w moc masy krytycznej i na niej skupiałam swą  energię. Nie przejmowałam się za bardzo tymi wycofanymi i krytykującymi każde działanie. I to był błąd. Na jednych z zajęć wspomnianej wcześniej akademii pracowaliśmy właśnie nad tematem tych osób, które nie są aktywne. Co z nimi? Czy wsłuchujemy się w to, co mówią? Jak wysłuchać ich, skoro milczą? Recepta jest prosta. Po prostu zaprosić ich do rozmowy i wysłuchać.

I tak zrobiłam. Było to bardzo ważne doświadczenie, dzięki któremu zupełnie inaczej spojrzałam na zespół i jego potrzeby. Zaczęłam też inaczej planować naszą wspólną pracę, a raczej tworzenie przestrzeni przyjaznej potrzebom różnych osób. Co więcej, zaczęłam głośno artykułować ważną, a być może za rzadko podnoszoną kwestię: “że nie każdy musi być innowatorem, że codzienna rzetelna praca jest niezwykle ważna, a wartość i siła naszego zespołu wynikają właśnie z jego różnorodności”.

Rozmowa pozwoliła zderzyć wyobrażenia z rzeczywistością, obalić błędne przekonania wynikające z negatywnych odczuć, a także wyjaśnić nieporozumienia. Zdałam sobie sprawę, jak często moje intencje są odbierane inaczej, niż bym tego chciała. Dlatego warto. Warto wysłuchać niewysłuchanych.

Przestrzeń do popełniania błędów

Na szczęście coraz więcej pisze się  o porażce jako najlepszym doświadczeniu służącym rozwojowi. W biznesie mówi się, że kto nigdy nie popełnił błędu, jest osobą niewiarygodną. Czas, byśmy i my dali sobie i innym prawo do tego, by błąd nie oznaczał końca świata. Rozmowy z nauczycielami nowymi w mojej szkole,  w sytuacjach kryzysowych, pokazują, że rozmowa o problemie z reguły oznacza poczucie winy i narzuca ich postawę obronną, bo takie mieli doświadczenie w poprzednim miejscu pracy. Kiedy już przedrę się przez niedowierzanie i  lęk przed “karą” (sic!), naprawdę wypracowujemy konstruktywne sposoby rozwiązania problemu. Co więcej, często ta jedna sytuacja kryzysowa i zmierzenie się z nią, pomaga innym w podobnych kwestiach. Dlatego warto poświęcić czas i z uważnością oraz dystansem przyjrzeć się sprawie. I razem zadziałać.

C.D.N.

.

 

 

 

 

 

 

Dobry zespół nauczycieli (i uczniów) - to bardzo ważna sprawa. Kwestie, które poruszę w poście można przełożyć na budowanie każdego zespołu, bo są uniwersalne. Postaram się jednak mocniej położyć nacisk … Continue reading Jak budować dobry zespół? cz. I

Szkoła z edumocą – forum wymiany inspiracji i dobrych praktyk – zaproszenie

Jeśli poszukujesz ciekawych inspiracji edukacyjnych i wirusa odwagi, by szerzyć eduzmianę w klasie, w szkole,w miejscowości,  wśród znajomych – nasza konferencja jest dla Ciebie! 

Nie czekaj, dołącz do grona Eduzmieniaczy! Ty, drogi uczniu, nauczycielu, rodzicu, dyrektorze, miłośniku edukacji na miarę czasów, w których żyjemy. 

W atmosferze budowania relacji, dzielenia się tym, co nam się udało lub co nie wyszło, zainspirujesz się od praktyków – innowatorów edukacyjnych, którzy przełamują schematy. 

Wśród prelegentów i prowadzących warsztaty spotkasz między innymi: Ewę Radanowicz ze Szkoły Podstawowej w  Radowie Małym, Karolinę Marzantowicz z IBM, Oktawię Gorzeńską (czyli mnie – Eduzmieniaczkę) i Małgorzatę Brodecką z 17 LO w Gdyni, Martynę Rubinowską z Fundacji Ashoka, Aleksandrę Dobke z ZSSiO w Gdańsku. Tematy prelekcji dotyczyć będą m.in.  tego, czego szkoła może nauczyć się od edukacji domowej, doskonalenia kompetencji społecznych, sposobów na dawanie siły sprawczej uczniom i nauczycielom, inspiracji cyfrowych. 

W trakcie Open Space będziesz mogła/mógł porozmawiać z innymi Eduzmieniaczami, a potem wybierzesz temat warsztatów marzeń. Będą one różnorodne – od nauki tworzenia kreatywnych lekcji o wartościach, poprzez ozoboty, ciekawe aplikacje dla edukacji, chmurę Microsoft, krótki kurs na nauczyciela youtubera, po pomysły na zajęcia przedsiębiorczości, tworzenie szkolnego escape room’u, doskonalenie kompetencji społecznych i realizację projektów międzynarodowych.

Chyba już nie masz wątpliwości, że warto zarezerwować czas  3 marca 2018 w swoim kalendarzu i  dołączyć do grona entuzjastów edukacji – odważnych eduzmieniaczy. 

Szczegółowy program konferencji podamy już wkrótce! W najbliższym tygodniu wystartuje również strona wydarzenia.

Organizatorami konferencji są Miasto Gdynia oraz 17 LO w Gdyni (inicjator wydarzenia).

Partnerami: Eduzmieniacz, Microsoft, Superbelfrzy i Szkoły z mocą zmieniania świata według Fundacji Ashoka. 

Nie czekaj! Zarejestruj się! Liczba miejsc ograniczona! – kliknij!

 

Jeśli poszukujesz ciekawych inspiracji edukacyjnych i wirusa odwagi, by szerzyć eduzmianę w klasie, w szkole,w miejscowości,  wśród znajomych - nasza konferencja jest dla Ciebie!  Nie czekaj, dołącz do grona Eduzmieniaczy! Ty, … Continue reading Szkoła z edumocą – forum wymiany inspiracji i dobrych praktyk – zaproszenie

Subiektywny poradnik eduzmieniacza

Mogę śmiało napisać, że eduzmieniacz ma zmianę wpisaną w nazwę, w swe istnienie, w swoją osobowość. Nie oznacza to jednak wcale, że każda zmiana przychodzi mu  łatwo i nie doświadcza chwil zwątpienia. Co to to nie! Co robić, gdy na przykład z eduzmianą się nie zgadzamy, a trzeba ją przyjąć, oswoić, a nawet żyć z nią na co dzień? Oto mój subiektywny poradnik “Jak przeżyć zmianę i nie zwariować”, czyli zapis refleksji wynikających z codziennych, czasem niełatwych sytuacji.

Zmiana w przypadku mojej szkoły dotyczy transformacji z gimnazjum w liceum, a potem (za dwa lata)  przejście do nowo tworzonej placówki w innej dzielnicy i stworzenie zespołu szkół. Wyzwaniem są z pewnością kolejne dwa lata, kiedy dość drastycznie schodzimy z liczby oddziałów. Emocji jest wiele. Tym bardziej, że nasza szkoła jest najstarszą placówką w mieście, położoną w ścisłym centrum, z którego za dwa lata wyjdzie, tracąc swój numer jeden i zamykając 90-letni rozdział w historii gdyńskiej edukacji.

Tak, jak napisałam wcześniej, możemy nie zgadzać się ze zmianą, ale musimy z nią żyć. Tym, co pomaga mnie osobiście w całej sytuacji właśnie dzisiaj się podzielę. Fakt jest taki, że zmiana definiuje rzeczywistość na nowo i często możemy mieć wpływ na to, jak ją na nowo kształtujemy. Ja mam takie poczucie, choć również nie jestem wolna od złości i chwil zwątpienia. O czym warto pamiętać? 

  1. Nie jesteśmy sami! W zmianie towarzyszą nam inni ludzie. Warto rozejrzeć się dookoła siebie i znaleźć tych, którzy są dla nas wsparciem. To również taki moment, by zdecydowanie odsunąć od siebie osoby jątrzące, podkręcające nerwową atmosferę. Owszem, można ponarzekać, ale później  skupmy się na wyzwaniach i …
  2. Poszukajmy nowych rozwiązań!  Ja do tych poszukiwań zaprosiłam młodzież, nauczycieli oraz przedstawicieli uczelni i biznesu. Każdy z nas do dyskusji nad nową szkołą wniósł swoje doświadczenie. Młodzież podzieliła się oczekiwaniami, kadra zdefiniowała swe mocne strony, a “pozaszkolni” eksperci wskazali obszary, w których mogą nam pomóc w przybliżaniu szkoły rynkowi pracy. Sięgnęliśmy do bogatych zasobów ludzkich, a praca zespołowa wciąż przynosi nowe efekty.
  3. Możemy stworzyć coś nowego! My to właśnie robimy.  Procesowi kreowania nowej szkoły towarzyszą różne uczucia – od radości z ciekawych pomysłów po lęki związane z ewentualnym  brakiem chętnych uczniów. Jedno jest pewne – tworzymy nowy ład, możemy pozbyć się złogów starych i czasami nieadekwatnych do rzeczywistości przyzwyczajeń. Mamy doświadczenie, więc wiemy, co nam nie służy. A że nie jest łatwo, to normalna sprawa,
  4. Otwórzmy się na ciekawą współpracę! Chcąc stworzyć liceum, którego nie ma na mapie miasta, po pierwsze otworzyliśmy się na opisany wcześniej dialog z różnymi środowiskami, który zaprocentował kolejnymi pomysłami i propozycjami współpracy szkoły z biznesem. Dzięki temu już od września rozpoczniemy dwa pilotażowe projekty informatyczne – jeden dotykający kompetencji miękkich, drugi “twardej” informatyki z robotami i sensorami w tle. Właśnie definiujemy ramy współpracy i obmyślamy szczegóły działań. My, czyli niewielki interdyscyplinarny zespół nauczycieli i przedstawicieli firmy.
  5.   Prośmy o pomoc! Nigdy nie miałam z tym problemu w swym dyrektorskim życiu, tym bardziej teraz, gdy chcę zabezpieczyć pracę dla nauczycieli, stworzyć ciekawą szkołę, czy po prostu przygotować pierwszy w mym życiu arkusz organizacyjny dla liceum. Ostatnie tygodnie to świadectwo ogromnej życzliwości ludzi, którzy naprawdę pomagają.

C.D.N.

Mogę śmiało napisać, że eduzmieniacz ma zmianę wpisaną w nazwę, w swe istnienie, w swoją osobowość. Nie oznacza to jednak wcale, że każda zmiana przychodzi mu  łatwo i nie doświadcza … Continue reading Subiektywny poradnik eduzmieniacza

Wyzwanie 2017 – projekt liceum marzeń

Wiem, że nie tylko nasza szkolna społeczność stoi w tym roku przed wyzwaniem transformacji szkoły w kontekście zmian w edukacji. Po miejskich konsultacjach i przedstawieniu projektu dotyczącego przyszłości gimnazjum, przyszedł czas na kolejny krok – pracę nad ofertą nowej szkoły, w tym wypadku liceum. Zadanie niełatwe, bo na gdyńskim rynku liceów jest wiele, a my będziemy kolejnym. Złożoność zmiany potęguje fakt, że za dwa lata mamy przenieść się z centrum miasta na przedmieścia, do nowo budowanej szkoły, gdzie powstanie zespół szkół – LO i SP. Tak więc oferta szkoły musi być na tyle dobra, by zmotywować młodzież do dojeżdżania do innej dzielnicy.

Na jednym ze spotkań projektowo-warsztatowych Młodzieżowej Rady Miasta Gdyni, której działania współkoordynuję, wpadłam na pomysł, by do wyzwania, jakim jest zaprojektowanie nowego liceum, zaprosić właśnie młodzież – przedstawicieli naszego  SU oraz obecnych licealistów. Zaproszeni do wyzwania radni – Martyna Czajka, Maciej Marat, Liwia Maćkow, Wiktor Szydlik zgodzili się i przy wsparciu szefa szkolnego SU Mikołaja Witońskiego przystąpili do pracy. 

Zespół gimnazjalistów przy wsparciu Marty Otrębskiej pracował nad wartościami, które chcemy przenieść na nowy, licealny grunt. Bazę do pracy stanowiły materiały wypracowane przez nasz SU jesienią, gdy młodzież opiniowała projekt zmian zaproponowanych przez urząd miasta. 

Z kolei licealiści, ‘zasypywani” pytaniami otwartymi przeze mnie, Ewelinę Sołdan (nauczycielkę matematyki) i Annę Matłosz (pedagog), pracowali nad ofertą szkoły będącą odpowiedzią na potrzeby przyszłych uczniów. Stworzyliśmy myślograficzny zapis “must”, dodatkowych opcji, profilu/tożsamości szkoły (brandingu), a także rzeczy, których należy unikać. 

Nie zdradzę dzisiaj szczegółów pracy. Nastąpi to już wkrótce, gdy razem z kadrą dopracujemy nasze dzisiejsze działania. Wyznam, że  warto było  spotkać się w młodym gronie i “przepracować” temat transformacji. Młodzież ma inne, świeższe spojrzenie na szkołę, a jej potrzeby często są odmienne od naszych wyobrażeń. Nie wiem, jak u Państwa przebiega praca nad zmianami, ale  warto zaprosić do niej uczniów, by oferta szkoły odpowiadała na  potrzeby młodzieży. 

Dzisiejszy wpis to  również podziękowanie dla wszystkich wymienionych wcześniej w poście osób za pomysły, zaangażowanie i poświęcony czas. 

Wiem, że nie tylko nasza szkolna społeczność stoi w tym roku przed wyzwaniem transformacji szkoły w kontekście zmian w edukacji. Po miejskich konsultacjach i przedstawieniu projektu dotyczącego przyszłości gimnazjum, przyszedł … Continue reading Wyzwanie 2017 – projekt liceum marzeń

Rzecz o moich porażkach

Porażka z reguły jest sierotą. By przełamać ten zwyczaj, dzisiaj podzielę się moimi błędami dyrektorskimi. A co! To postanowienie zrodziło się po wczorajszych warsztatach z mentoringu dla dyrektorów, którzy biorą udział w Pomorskiej Akademii Liderów Edukacyjnych organizowanej przez CEN.  Zrobię  to, do czego namawia dyrektor fińskiej szkoły, którą niedawno odwiedziłam. Mawia on: “Popełniłeś błąd? CUDOWNIE! Opowiedz, jak to się stało i pomóż nam uniknąć Twoich błędów”. Tak więc opowiadam, bo o sukcesach dyrektora – eduzmianiacza  już było. Gwarantuję, że porażki są ciekawe. No i rozwijające. 

  1. Porażka zwana “Zosią- Samosią”. Czy znacie to przekonanie, że któż, jak nie wy, zrobi wszystko najlepiej? Przecież musicie dopilnować wszystkiego, za wszystko odpowiadacie.  Nieważne, czy to organizacja szkolnego wydarzenia, warsztaty dla nauczycieli, czy może prowadzenie strony internetowej. Nie mówię oczywiście o innych, bardziej przyziemnych obowiązkach. Pierwszy rok mojej pracy jako dyrektora to mgliste wspomnienie wydarzeń, owszem, działo się wiele, zmiana była wpisana w każdy dzień, ale oprócz niej ciągła presja odpowiedzialności za dopilnowanie wszystkiego. Zamykałam rok i padałam na twarz. A potem? Odpuściłam sobie. I bynajmniej nie zmniejszyło się moje zaangażowanie, po prostu zaufałam innym. I nie zawiodłam się. 
  2. Niedzielenie się odpowiedzialnością. To trochę łączy się z pierwszym opisanym błędem, jednak tutaj co innego stanowi clou sprawy! A mianowicie. W pierwszym roku pracy zgubiła mnie otwartość na problemy wszystkich dookoła. Rodzice przychodzili do mnie ze wszystkimi możliwymi kwestiami. Drzwi się nie zamykały, a my z panem wicedyrektorem  praktycznie nie wychodziliśmy z pracy. Oczywiście, kontakt z rodzicem jest bardzo ważny, ale od czego w takim razie są w szkole: wychowawca, psycholog czy pedagog? Tutaj wdrożyliśmy doświadczenie przywiezione z jednego ze szkoleń dla dyrektorów. Dyrektor ma być obecny, ale stanowi ostatnie ogniwo w łańcuszku problemów. Na pierwszej linii jest bowiem wychowawca klasy, którego wspierają pedagog i psycholog. A kiedy to nie wystarcza, do akcji wkracza dyrektor. To prawda. Bo przecież kiedy dyrektor będzie pierwszym ogniwem, to co zrobimy, gdy on zawiedzie?  
  3. Odwlekanie pewnych (czasami trudnych) decyzji. Dwa i pół roku nauczyło mnie, że powinnam ufać swej intuicji. Kiedy mówi ona, że czas działać, to działam. Brzmi enigmatycznie? Powiem o jednej sytuacji, choć było ich kilka, jednak ze względu na kontekst “koleżeński” chcę być delikatna. Zbyt późno podjęłam decyzję o rezygnacji z papierowego dziennika, skazując naszą kadrę na wypełnianie dwóch: elektronicznego i właśnie papierowego. Wsłuchałam się w głos osób, dla których zmiana była zbyt trudna, a dziennik elektroniczny wydawał się sytuacją nie do przejścia, pomimo, że od jakiegoś czasu funkcjonował już w naszej szkole. Okazało się, że pomoc nauczycielom, konsekwencja w egzekwowaniu zapisów i determinacja wicedyrektora sprawiły, że poradziliśmy sobie z e-dziennikiem świetnie. A podwójne dokumentowanie naszej pracy było uciążliwym przekleństwem. 
  4. Unikanie konfrontacji. Przyszedł  taki moment, gdy z koleżanki stałam się przełożoną. Odwieczne problemy  szkolne ze stylem pracy niektórych nauczycieli stały się moimi problemami, co było szalenie trudne. Zanim wypracowałam sobie wewnętrzną siłę, by stawić czoła tym najbardziej betonowym osobom, zajęło to trochę czasu. By uniknąć mojego doświadczenia z tym trudnym początkiem w konfrontowaniu rzeczywistości, z pewnością warto się do tego przygotować, korzystając choćby z porad bardziej doświadczonych osób. Dziś nie mam z tym większego problemu, rozmawiam o faktach, oczekiwaniach, uczuciach i konsekwencjach. Doświadczenie szkoleniowe oraz to z codziennej pracy bardzo pomaga  mi w udoskonalaniu tej umiejętności. 
  5. Szybkie  podejmowanie decyzji – czasem trzeba tak zrobić, jeśli jednak sprawa dotyczy problemów międzyludzkich, jest to niewskazane. Z jakiegoś szkolenia dotyczącego przywództwa edukacyjnego przywiozłam “złotą radę” – najpierw trzeba się przespać z problemem, a dopiero później podejmować decyzję. I to staram się w swojej pracy czynić. Decyzje podejmowane naprędce z reguły nie były zbyt trafne.
  6. Ewaluacja kilku aspektów pracy szkoły – o tak, ta zaplanowana w pierwszym roku pracy nam “wyszła”. Zawaliliśmy siebie ankietami, planując później naprawę tak wielu aspektów pracy szkoły naraz. Tak się nie da! Najlepiej zbadać jeden obszar i potem skupić się na jego ulepszaniu. Udoskonalenie tego jednego aspektu pociągnie za sobą kolejne, zadziała jak efekt domina. Gdy chcemy od razu badać i naprawiać wszystko, polegniemy lub po prostu padniemy ze zmęczenia. 
  7. Mierzenie innych swoją miarą. No przecież jeśli większość chciała zmiany, to teraz powinna być zadowolona. Przecież jeżeli ja się uczę i rozwijam, to inni też powinni tak robić. Stop. Stop. Stop. Inne doświadczenie życiowe, inne oczekiwania, inne potrzeby, to wszystko sprawia, że nasze najwspanialsze plany mogą nie znaleźć zrozumienia u innych. Warto wtedy zatrzymać się, rozmawiać, wyjaśniać, komunikować rzeczywistość na nowo. A przy tym stale budować relacje i opierać się na sojusznikach zmian i tych, co myślą podobnie. 

CDN…

Porażka z reguły jest sierotą. By przełamać ten zwyczaj, dzisiaj podzielę się moimi błędami dyrektorskimi. A co! To postanowienie zrodziło się po wczorajszych warsztatach z mentoringu dla dyrektorów, którzy biorą … Continue reading Rzecz o moich porażkach

Przepis na dobrego dyrektora

Może dotknę tematu tabu, ale jednak. Dlaczego nie? Sama nią jestem – dyrektorką. Większość z nas narzeka na edukację, na “betonowych”, zmianoodpornych  nauczycieli, odtwórcze lekcje, niesprawiedliwe i restrykcyjne ocenianie i tak dalej, i tak dalej. Ja osobiście uważam, że ryba psuje się od głowy.  A że daleka jestem od marudzenia, podejdę do tematu pozytywnie, dając autorski przepis na dobrego dyrektora.  Kolejność cech będzie przypadkowa, bo każda razem i z osobna ważna. 

Człowiek dialogu, budujący relacje. Dla niego jasna komunikacja nie stanowi problemu, a ta przecież jest podstawą w dobrym budowaniu relacji. Traktuje ludzi po partnersku, nie chowając się za autorytetem stanowiska, nie narzuca swego zdania, ale potrafi dyskutować i przekonywać do swoich racji oraz oczywiście akceptować zdanie innych. Jest mistrzem informacji zwrotnej. Potrafi motywować do działania.  Nie wprowadza atmosfery strachu. Buduje społeczność szkolną wykorzystującą potencjał wszystkich jej filarów: uczniów, nauczycieli, pracowników i rodziców. Współpracuje blisko ze środowiskiem lokalnym.

W  świecie pełnym zmian, gdzie zatrzymanie się oznacza regres, na wagę złota jawi się przywódca szkolnej społeczności, który jest “zmianolubny” i otwarty na nowe. Nie znaczy to wcale, że wciąż zmienia zdanie, ale że potrafi poprowadzić swój zespół przez nieodkryte dotąd drogi i bezdroża, wspierając, motywując i pokazując wartość edukacji bliskiej życiu i z dorobku cywilizacji mądrze czerpiącej. 

To oznacza, że powinien być refleksyjny, by   bezkrytycznie nie przyjmować wszystkiego, co niesie rzeczywistość. Umie wyciągać wnioski, przyznać się do błędu, a także promować wartość refleksji w swojej społeczności szkolnej. 

Nie wymieniłam  jeszcze innej ważnej kwestii – stawia na  rozwój osobisty i doskonalenie zawodowe. W końcu jest przywódcą swojej społeczności, więc powinien mieć i wiedzę, i kompetencje, które stale rozwija. Uczy się od innych, uczy się przez cały czas. Jest kreatywny, poszukuje rozwiązań. To nieocenione w szkolnej rzeczywistości, w której każdy dzień niesie mniejsze i większe problemy. Postawa wyparcia problemów, zamknięcia na czasami bardzo trudny dialog z pracownikami, uczniami i rodzicami, nie przynosi dobrych efektów, nie wpływa na rozwój szkoły. 

Inspirujący – wie, jak pobudzić innych do twórczego działania. Tworzy przestrzeń do podejmowania inicjatyw, gdzie błąd nie oznacza końca świata, a dobrą lekcję na przyszłość. Bezmyślne “nie” jest mu obce. Bo wyobraźmy sobie dyrektora, który torpeduje wszystkie pomysły! Nie muszę sobie nawet wyobrażać, znałam takich, niestety!  Pomyślmy zatem o kimś, kto jest otwarty na pomysły i inicjatywę innych. Z takim kimś góry można przenosić, wspólnie z uczniami, rodzicami i środowiskiem lokalnym.

No i wisienka na naszym dyrektorskim torcie – dobry dyrektor współtworzy środowisko sprzyjające uczeniu się. Pańskie oko konia tuczy, czyli planuje nadzór pedagogiczny w mądry i przemyślany sposób, obserwując, dając informację zwrotną, upowszechniając metody aktywizujące i mądre wykorzystanie TIK. Jest strażnikiem przestrzegania zasad oceniania, które ma charakter motywujący. Propaguje ideę prowadzenia zajęć otwartych, obserwacji koleżeńskich i dzielenia się wiedzą. 

Oczywiście dobry dyrektor nie jest cyborgiem, ani bezduszną istotą. Ma prawo popełniać błędy, mylić się, pytać o radę, szukać nowych rozwiązań, gdy stare zawodzą. Betonowi nauczyciele są mu niestraszni, ale przerobienie ich “w anioły” to również proces, często żmudny i niełatwy. Dobry dyrektor nie kroczy samotnie swą drogą, ma sojuszników, wspieraczy, którzy są przy nim na dobre i na złe (bo i  chwile zwątpienia w tej pracy bywają). Jak pisałam wcześniej, buduje relacje, tworzy zespół. No i, co chyba najważniejsze, nie może się zatrzymać, siąść w swoim wygodnym fotelu (nawet po kilku latach dyrektorowania) i nic nie robić. Bo wtedy będzie poza życiem. Bo przestanie być dobrym dyrektorem. 

Może mój przepis nie jest łatwy, ale możliwy do realizacji. Znam takich dyrektorów, ludzi z krwi i kości, którzy współtworzą dobre i przyjazne szkoły. Wierzę, że z czasem będzie nas więcej. 

Może dotknę tematu tabu, ale jednak. Dlaczego nie? Sama nią jestem - dyrektorką. Większość z nas narzeka na edukację, na "betonowych", zmianoodpornych  nauczycieli, odtwórcze lekcje, niesprawiedliwe i restrykcyjne ocenianie i … Continue reading Przepis na dobrego dyrektora

Po co uczyć konstruktywnego doświadczania porażki?

„Shit happens, shit needs to happen and we should allow shit to happen” – ta nieco wulgarna myśl stanowiła metaforyczne hasło przewodnie do warsztatów prowadzonych przez Seana Bellamy’ego, w trakcie Szczytu Innowatorów Edukacyjnych 2016 organizowanego przez Fundację Ashoka. I wbrew swemu niezbyt ładnemu wydźwiękowi wprowadziła nas wszystkich w bardzo wartościowe spotkanie, które pokazało, jak ważne jest budowanie nowej jakości pracy szkoły, szkolnej przestrzeni, gdzie błąd nie oznacza końca świata, a porażka jest matką nietuzinkowych rozwiązań.

Warsztaty prowadzone przez Seana wkrótce zaadaptuję do potrzeb kadry mojego gimnazjum, dzisiaj jednak kilka słów o tym, dlaczego warto uczyć doświadczania porażki i przyjmowania jej we właściwy sposób.

Powodów jest wiele. W życiu zdarza się wiele sytuacji, kiedy nie osiągamy tego, co zamierzyliśmy. Niepowodzenia, obok szczęśliwych zdarzeń, to po prostu coś nieuniknionego. Im szybciej nauczymy się przyjmować porażkę jako bodziec i początek nowych, nieplanowanych rozwiązań, tym łatwiej poradzimy sobie, a nasza rezyliencja, czyli umiejętność dostosowywania się do zmieniających się warunków i zdolność do odzyskiwania utraconych lub osłabionych sił, wzrośnie.

Sean zaprezentował trzy postawy wobec porażki:

unikacz – „Przegram” – to jego motto. Unika porażki, boi się jej jak ognia. Nie jest kreatywny, nie podejmuje ryzyka, nie lubi wyzwań.

powielacz –„Mogę przegrać” – to myśl, która go nie opuszcza. Tak więc raczej powiela rozwiązania innych i niezbyt chętnie podejmuje nowe wyzwania, raczej powtarzając to, co wyszło.

zmieniacz – „Co się stanie, jeśli przegram”? – Tak myśli, szukając nowych dróg i rozwiązań trudnych sytuacji. Twórczy, łatwo adaptujący się w nowych sytuacjach, ukierunkowany na rozwiązanie.

Niestety, szkoła z reguły również utrwala wzorzec, w którym błąd piętnuje, podcina skrzydła, wyklucza z gry. Myślę, że warto pochylić się nad tematem i pomyśleć, jak zadziałać i zmieniać kulturę błędu na rzecz kultury rozwiązań. W Irlandii poznałam kilka fantastycznych gier, w których przegrany cieszył się jak dziecko, a przy okazji miał szansę wrócić do gry, mówiąc sobie, jak jest świetny.

Po co uczyć przyjmowania porażki w konstruktywny sposób? Po to, by nie kojarzyła się ze wstydem, a szansami, które daje. Dzięki temu będziemy bardziej kreatywni, empatyczni i świadomi swoich możliwości.

„Shit happens, shit needs to happen and we should allow shit to happen” – ta nieco wulgarna myśl stanowiła metaforyczne hasło przewodnie do warsztatów prowadzonych przez Seana Bellamy’ego, w trakcie … Continue reading Po co uczyć konstruktywnego doświadczania porażki?

Edukacja na miarę czasów, czyli jaka?

To motyw przewodni Szczytu Innowatorów Edukacyjnych zorganizowanego w Irlandii w ostatnich dniach przez Fundację Ashoka. Spotkanie dało wszystkim  uczestnikom możliwość spojrzenia na wyzwania, jakie stoją przed szkołami z całego świata, o czym mówiła przedstawicielka OECD, a także refleksji nad tym, jak sprawić, by edukacja odpowiedziała na nie, czyli jak budować szkolny ekosystem skrojony na miarę naszych czasów. Mieliśmy okazję wymienić doświadczenia, a także poznać metody pracy innych innowatorów.

Uczmy rozwiązywania problemów i kreatywności!

Dajmy młodym ludziom poczucie sprawstwa!

Uczmy współpracy, empatii, uważności, przywództwa i brania odpowiedzialności!

Twórzmy środowisko uczenia się, w którym porażka nie oznacza końca świata, a jedynie początek nowych możliwości!

Edukacja odpowiadająca wyzwaniom współczesnego świata zaciekawia, jest twórcza, a nie odtwórcza, stawia na relacje i dobrą komunikację, wykorzystuje w mądry sposób nowe media, współpracuje ze środowiskiem lokalnym, modeluje postawy, kształtuje prężność.

img_20161020_145816.jpg

Uczymy się, by wiedzieć, umieć, żyć razem z innymi, działać oraz by po prostu być i tworzyć lepszy świat.

Doświadczenia i wiedzę wyniesioną ze spotkania z innymi innowatorami edukacyjnymi będę wdrażała w swej pracy dyrektora i edukatora, a następnie opisywała w blogowej przestrzeni. Dzisiaj chciałabym się podzielić kilkoma głównymi myślami/refleksjami, które wydały mi się ważne.

Nie doceniamy mądrości dzieci/młodych ludzi – a tymczasem praktyka pokazuje, że odpowiednio moderowani potrafią tworzyć fantastyczne rzeczy, być aktywni, dzielić się swoją wiedzą z innymi. Belgijska szkoła z mocą realizowała projekt, w trakcie którego młodzież uczyła filozofii młodsze dzieci. W szwedzkiej szkole z kolei to młodzież prowadzi warsztaty dla nauczycieli i rodziców. Przykłady można mnożyć. O tym również napiszę więcej wkrótce.

Lepiej zrobić coś małego, niż frustrować się tym, że nie zrobiło się wszystkiego – to ważne zdanie dla tych, którzy nie wierzą w swoje poczucie sprawstwa. A jednak! Małe rzeczy wpływają na większe. Oddolne działanie, zmienianie swojej rzeczywistości, w tym też szkolnej, przekłada się na większą zmianę, szczególnie wtedy, gdy dzielimy się swymi doświadczeniami z innymi.

film – kliknij

Moje wrażenia ze spotkania w Irlandii są bardzo pozytywne. Po pierwsze, pomimo szumnej nazwy – “szczyt” i obecności wielu ważnych gości, było to wydarzenie dalekie od zadęcia. Jak w dobrze skrojonej szkole, atmosfera sprzyjała pracy, dokonywaniu wyborów, uczeniu się poprzez działanie, budowaniu relacji. Po drugie, dała możliwość wymiany doświadczeń i rozmów w trakcie paneli oraz warsztatów, a także bardzo dobrze zaplanowanego czasu nieformalnego. Teraz nie pozostaje nic innego, jak dalej działać, przy okazji  upowszechniając dobre praktyki i doświadczenia w budowaniu edukacji na miarę czasów, w jakich żyjemy.

To motyw przewodni Szczytu Innowatorów Edukacyjnych zorganizowanego w Irlandii w ostatnich dniach przez Fundację Ashoka. Spotkanie dało wszystkim  uczestnikom możliwość spojrzenia na wyzwania, jakie stoją przed szkołami z całego świata, … Continue reading Edukacja na miarę czasów, czyli jaka?

Można inaczej – zespół wychowawczy warsztatowo

Powinnam teraz pakować się i kończyć przygotowania do jutrzejszej podróży na spotkanie innowatorów edukacyjnych w Irlandii, ale wciąż myślami jestem przy dzisiejszym warsztatowym spotkaniu zespołu wychowawczego, który moderowałam w innej od codziennej formule. To, co się dziś zadziało, poruszyło w pozytywny sposób moją eduzmieniaczową duszę, więc na gorąco chcę się tym podzielić. 

Z czym Wam się kojarzy spotkanie zespołu wychowawczego w szkole? Gadające głowy po kolei referujące problemy wychowawcze, protokolant sumiennie notujący informacje, sprawozdanie odfajkowane i do domu. Oczywiście praca wychowawcza w tle, rozwiązywanie problemów, spotkania, rozmowy, ale samo zebranie wychowawców mające kształt “przegadanego sprawozdania”. Jeśli tak u Was nie jest, to chylę czoła. Nie zazdroszczę, bo i my dokonaliśmy przełomu w swojej pracy zespołu wychowawczego. Ten przełom nastąpił dzisiaj.

Z pomysłem nosiłam się od półtora roku, ale było tyle innych aspektów pracy szkoły do poprawy, że kwestie zespołu wychowawczego tworzonego w nowej formule za każdym razem schodziły na dalszy plan. W końcu postanowiłam. Raz kozie śmierć. Jak nie teraz, to kiedy? Oczywiście miałam lekkie obawy, czy zaproponowane metody pracy zadziałają, czy nie napotkam oporu grupy (w sensie – “co znowu?”). Otóż nie! Nic takiego nie miało miejsca, a my wszyscy wyszliśmy zbudowani tym, co wypracowaliśmy. A ja do tej chwili przeżywam więź  i siłę naszej grupy,  którą tego popołudnia poczułam ze wzmożoną siłą.

Trzy metody i refleksja

Celem spotkania (trwało 1,5 godziny) było podzielenie się swoimi problemami oraz wsłuchanie się w rady innych, którzy nie oceniali, a rozmawiali o tym, jak można rozwiązać kłopoty wychowawcze.

Na początek przedstawienie celu spotkania i rozgrzewka. Dwa proste warm-upy, na siedząco – zabawa z imionami “Bezludna wyspa”, typu: “Jestem Oktawia, na bezludną wyspę wezmę orangutana”. Kolejna osoba, np. Kasia, musiała wziąć ze sobą rzecz na K, itd. Oczywiście nie podpowiadamy, o co chodzi. Po prostu jeśli Kasia chce wziąć rzecz na inną literę niż wspomniane K, nie może tego zrobić. Zgaduje aż do skutku.

Potem zabawa w przedstawienie się za pomocą rymu, którą podpatrzyłam od Martyny z Ashoki, która wprowadziła nas w bezpieczny i kreatywny nastrój. Ja, czyli “Oktawia, która przemawia”, znalazłam się w gronie fantastycznych osób, mających do siebie dystans, no i dużą dawkę dobrego humoru. Była i “Dorota, która rzęsami trzepota” i inne ciekawe rymy.

Najważniejszą metodą była ta nazywana metodą “odwróconego krzesła”. Dzięki losowaniu guzików 21-osobowa grupa wychowawców została podzielona na czteroosobowe grupy (jedna pięcioosobowa). Następnie każdy miał pomyśleć, z jakimi problemami mierzy się w życiu wychowawcy klasy (3 minuty), a później powiedzieć to swojej grupie. Potem pierwsza  osoba z grupy miała 4 minuty na opowiedzenie problemu ze szczegółami (swojej grupie), odpowiadając przy okazji na ewentualne pytania koleżanek i kolegów. Po tym czasie ta osoba musiała usiąść plecami do grupy (odwrócone krzesło) i posłuchać, co na temat jej problemu mówią osoby z grupy. Ci nie mogli oceniać, krytykować, a dyskutować nad sposobami rozwiązania problemu. Osoba na odwróconym krześle nie mogła nic mówić, a jedynie słuchać.

W kolejnych czterominutowych rundach każda z osób w grupie robiła to samo – opowiadała o kłopocie, a następnie słuchała grupy.

Refleksje uczestników wskazywały na ogromną wartość metody: brak oceny, poczucie, że inni też mają problemy, pomocne wskazówki, nowe spojrzenie na kłopot – to tylko część z wymienionych przez uczestników odczuć. Po każdej rundzie pytałam osoby z odwróconego krzesła o to, co czuły. To bardzo ważny moment w trakcie pracy z wykorzystaniem tej metody.

Nie fukaj! Zastosuj FUKO! Ta prosta metoda jest świetnie opisana na blogu http://karieranaobcasach.com, więc pozwalam sobie zacytować ją tutaj. U nas zadziałała, przetrenowaliśmy ją w parach i “obgadaliśmy”.

FUKO to skrót od czterech wyrazów:

  • F jak fakty

Na wstępie przywołajcie fakty i konkretne zachowanie drugiej osoby. Unikajcie ogólników i podajcie argumenty oraz przykłady zaistniałej sytuacji, które się Wam nie podobały. Bardzo ważne jest to, aby oceniać zachowanie, a nie osobę. Np. Zauważyłam, że po raz kolejny odbierasz telefon podczas wspólnej kolacji.

  •  U jak uczucia

W kolejnym kroku powiedzcie o swoich uczuciach i emocjach. Nakreślcie jaki efekt wywarło na Was dane zachowanie. Np. Jest mi smutno, że rozmowa telefoniczna jest dla Ciebie ważniejsza niż rozmowa ze mną.

  • K jak konsekwencje

Następnie skupcie się na konsekwencjach i przedstawcie wizję tego, co może się wydarzyć, jeśli druga osoba nie zmieni swojego zachowania. Dzięki czemu druga strona będzie wiedziała z jaką reakcją może się spotkać w przyszłości jeśli podtrzyma swoje negatywne zachowanie. Np. Zachowując się w ten sposób sprawiasz, że oddalam się od Ciebie.

  • O jak oczekiwania

Wyraźcie jasno swoje oczekiwania odnośnie tego co mogłoby się wydarzyć inaczej. Bardzo ważne jest, aby tak poprowadzoną rozmowę zakończyć informacją o tym, czego tak naprawdę oczekujecie od drugiej osoby. Np. Oczekuję, że następnym razem wyciszysz telefon przed posiłkiem i oddzwonisz po zakończonej kolacji.

A na koniec najważniejsze. Refleksja. Zaproponowałam rundę z pudełkiem czekoladek – czyli, z czym (oprócz czekoladki;-) wychodzimy z dzisiejszego spotkania. Refleksji było tak dużo i były tak głębokie, że szczerze się wzruszyłam. I tak mnie do tej pory trzyma, choć minęło już kilka godzin. Dlatego się z Wami tym dzielę.

PS Dziękuję moim fantastycznym koleżankom i kolegom z pracy za dzisiejsze popołudnie.

Powinnam teraz pakować się i kończyć przygotowania do jutrzejszej podróży na spotkanie innowatorów edukacyjnych w Irlandii, ale wciąż myślami jestem przy dzisiejszym warsztatowym spotkaniu zespołu wychowawczego, który moderowałam w innej … Continue reading Można inaczej – zespół wychowawczy warsztatowo

Szkoła bliska życiu, czyli o współpracy ze środowiskiem lokalnym

Wbrew pozorom nie będzie to wpis o wizycie uczniów w muzeum czy teatrze, zaproszeniu rady dzielnicy na uroczystość szkolną lub pogadance wyjątkowego gościa dla młodzieży,   co zapewne zasługuje na miano współpracy szkoły ze środowiskiem lokalnym, ale bardzo rzadko daje możliwość aktywizacji naszych uczniów. Dzisiaj chciałabym się podzielić doświadczeniem związanym ze współrealizacją przez młodzież części gdyńskiego Festiwalu Open House organizowanego przez Fundację PURA, w czasie którego zdobyli oni i wiedzę, i kompetencje potrzebne w życiu, a współpraca ze środowiskiem lokalnym nabrała bardziej aktywizującego wymiaru.

Open House Gdynia to Festiwal Architektury, weekend, w czasie którego wiele na co dzień niedostępnych dla ludzi miejsc, otwiera swoje podwoje i zaprasza do oglądania i słuchania historii. W tym roku i my włączyliśmy się do działań festiwalowych, a nasi uczniowie weszli w rolę dwujęzycznych przewodników po swojej szkole, przenosząc zwiedzających w czasie, do ludzi i zdarzeń, które minęły. Ale po kolei…

Zapraszamy chętnych do oprowadzania

Nie, nie wywiesiłam ogłoszenia w szkole, nie zamieściłam też apelu na stronie internetowej czy Facebooku, ale w czasie obserwacji lekcji różnych nauczycieli, poza standardowemu przyglądaniu się przebiegowi zajęć, realizacji celów i podstawy programowej, metodom, relacjom, aktywizowaniu, dawaniu informacji zwrotnej i wielu innym ważnym elementom, wyłuskiwałam uczniów, którzy wyróżniali się w grupie swoją aktywną postawą i kreatywnością. Lista była bardzo długa, a po wielu przemyśleniach i rozmowach z młodzieżą, udało mi się zebrać   chętnych z pierwszych i drugich klas, którzy przyjęli zaproszenie do wyzwania, jakim był udział w festiwalu.

Zwiastun – zaproszenie – przygotowane przez uczniów klas trzecich – Nikodema Leszczuka, Olafa Zażembłowskiego i Stanisława Kostanka

Przestrzeń do działania

Spotykaliśmy się kilka razy. Przedstawiciel fundacji przedstawił cele festiwalu i kierunek działań – oprowadzanie po szkole gości festiwalowych, którzy w niedzielę, pomiędzy 10.00 a 16.00 mieli odwiedzać naszą szkołę. Trzeba było przygotować trasę zwiedzania, poznać historię gimnazjum, jako budynku oraz ludzi z nim związanych, a także zorganizować logistycznie całe przedsięwzięcie, czyli ustalić porządek działań – co ile wpuszczamy gości, jak duże grupy, jak się wymieniamy. Nie narzuciliśmy uczniom niczego, poza propozycją stworzenia  par przewodników z osobą, której w ogóle nie znają, tak, by mogli nawiązać nowe znajomości. Byliśmy również dyspozycyjni (my dorośli) jako doradcy, odpowiadaliśmy na pytania związane z historią szkoły, udostępnialiśmy kroniki, gazety i inne materiały. Młodzież sama wymyśliła koncepcję oprowadzania. Co więcej, każda para przewodników miała nieco inną trasę, każda też kładła nacisk na inne elementy.

Efekty

Tak, zwiedzający byli zachwyceni, ja dumna – bo młodzi przewodnicy byli fantastyczni. A oni sami? Zmęczeni, ale bardzo zadowoleni. Z rozmów i zebranych refleksji jasno wynikało, że wzrosła ich pewność siebie, poczuli siłę sprawczą, nabyli nowe kompetencje, w tym planowania i organizacji czasu, nie mówiąc o tym, że stali się ekspertami w dziedzinie historii szkoły i miasta. Udział w wydarzeniu przełożył się na wzrost ich aktywności w klasie i szkole. Efekty są więc bezcenne, no i bardzo życiowe.

W tym roku również planujemy współpracę z kolejnymi fundacjami, a także z lokalnymi firmami, do tych działań zaprosimy chętnych, a także młodzież z grupy projektów zmiany społecznej, która zainicjowała swoją pracę. O działaniach grupy napiszę już wkrótce, dzieląc się z procesu włączania młodzieży w podejmowanie inicjatyw, diagnozowanie potrzeb i realizację przedsięwzięć.

ohjedynka

Artykuł na temat OH – Młoda Gdynia

Wbrew pozorom nie będzie to wpis o wizycie uczniów w muzeum czy teatrze, zaproszeniu rady dzielnicy na uroczystość szkolną lub pogadance wyjątkowego gościa dla młodzieży,   co zapewne zasługuje na … Continue reading Szkoła bliska życiu, czyli o współpracy ze środowiskiem lokalnym

Jak stworzyć dobrą szkołę?

Wywiad dla portalu Juniorowo na temat Gimnazjum nr 1 w Gdyni - szkoły z mocą zmieniania świata według Fundacji Ashoka - kliknij! Jak uczyć uważności? - film Jak uczyć gotowości … Continue reading Jak stworzyć dobrą szkołę?